14 lutego 2020

Nie pozwalaj na aborcję!

Zróbcie wszystko, by oddalić aborcyjny kompromis, bo nigdy nie można iść z na kompromis ze złem. A aborcja jest czystym złem. Jest nie do zaakceptowania. W żadnym wypadku. Nie lękajcie się więc bronić tych, którzy sami obronić się nie mogą – mówiła w środę (12 lutego) w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach Abby Johnson. 


Bohaterka filmu i książki „Nieplanowane” uczestniczyła w bazylice Bożego Miłosierdzia we Mszy św. sprawowanej w intencji wynagradzającej za grzechy przeciwko życiu. Eucharystii przewodniczył ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, a homilię wygłosił ks. Maciej Sarbinowski, salezjanin, organizator przyjazdu Abby Johnson do Polski.  

Mszę św. poprzedziła modlitwa różańcowa wynagradzająca Panu Bogu za odrzucony dar życia. 

Witając zgromadzonych w bazylice ks. dr Zbigniew Bielas, kustosz sanktuarium Bożego Miłosierdzia, przypomniał, że na II Światowym Kongresie Modlitwy w Obronie Życia w Krakowie w 2007 roku została założona Światowa Krucjata Modlitwy w Obronie Życia. – Ta nasza modlitwa w Łagiewnikach jest częścią światowego ruchu modlitw w obronie życia człowieka. Od kilkunastu lat w sanktuarium Bożego Miłosierdzia trwa modlitwa w obronie życia, a od 12.10.2008 r. w każdą środę Msza św. o godz. 18.00 w naszej bazylice jest odprawiana w intencjach: przebłagania Miłosiernego Boga za odrzucony dar życia, o wzrost szacunku dla życia każdego oraz o zapewnienie w ustawodawstwach wszystkich krajów bezwarunkowego prawa do życia każdemu człowiekowi od chwili poczęcia do naturalnej śmierci – mówił ks. dr Zbigniew Bielas. 

Homilię wygłosił ks. Maciej Sarbinowski. Salezjanin zwrócił uwagę, że sumienie człowieka niejednokrotnie bywa zagłuszone przez poglądy współczesnego świata, co prowadzi do rozmycia pojęć dobra i zła. – Jak daleko człowiek może zdeprawować swoje sumienie? – pytał. Kaznodzieja z całą mocą podkreślił, że zabijanie nienarodzonych dzieci jest okrutną zbrodnią i morderstwem. 

Ks. Sarbinowski przypomniał prawdę o Bożym miłosierdziu i miłości. – Bóg nie zapomina nigdy o tobie! Bądź współpracownikiem Jezusa. Bądź narzędziem Bożego Miłosierdzia! – apelował. 

Po Eucharystii Abby Johnson, była dyrektor placówki aborcyjnej Planned Parenthood, a dziś działaczka pro-life, wygłosiła świadectwo. Wyznała, że zanim przyleciała do Polski, modliła się, prosząc Pana Boga o światło, co ma nam przekazać. – Za każdym razem słyszałam wtedy w sercu słowo „kompromis”. Od wczoraj, odkąd jestem w Polsce, dowiedziałam się, co dzieje się w waszym kraju w temacie aborcji. Wasze państwo już w tej chwili idzie na kompromis. Każdego dnia zabijacie dzieci z powodu „wyboru”. Mówicie o tym, że każda kobieta powinna mieć wybór. W ten sposób podejmujecie decyzję, które dzieci powinny żyć, a którym możecie tego odmówić. Cały świat patrzy na was! Także Kościół patrzy na was, byście przestali chodzić na kompromis z aborcją! – mówiła. 

Abby Johnson przywołała swoje wtorkowe spotkanie, które miało miejsce w Krakowie. Jedna z pielęgniarek pracująca w szpitalu opowiedziała jej kobietach, które miały przeprowadzane aborcje w ok. 30. tygodniu ciąży. Gdy okazało się, że dzieci przeżyły aborcję, były wkładane do wiader z formaliną. – To się dzieje tutaj, w Polsce, w waszym katolickim kraju! Małe dzieci są topione w waszych szpitalach. Gdyby po nieudanej aborcji dostały odrobinę pomocy, mogłyby przeżyć. Co zamierzacie z tym robić? – pytała. 

Działaczka pro-life podkreśliła, że przyleciała do Polski po to, by obudzić nasze sumienia. – Rocznie w polskich szpitalach zabijanych jest ok. 2 tys. dzieci. Dlaczego? Między innymi z powodu tego, w jaki sposób zostały poczęte. Lecz czy to definiuje człowieka? Są zabijane, ponieważ są niepełnosprawne. Ale czy to daje mniejsze prawo do życia? Polsko, to jest twoje przebudzenie. Nie pozwalaj na aborcję! – prosiła. 

Zdaniem Abby Johnson, Kościół katolicki w Polsce jest najsilniejszą organizacją na świecie. Gdyby jednak był naprawdę przeciwko aborcji, Polska już dawno poradziłaby sobie z tym problemem. – Kościół zbyt mało mówi w tej sprawie – powiedziała i zwróciła się do księży: – W waszych kościołach, w pierwszych ławkach są ludzie, którzy czynnie wspierają aborcję, i wy o tym wiecie. I nie reagujecie, gdy przystępują do Komunii Świętej. Przestańcie milczeć, bo wasza cisza pomaga zabijać dzieci – apelowała, a jednocześnie wskazywała na to, co stało się w Stanach Zjednoczonych. – Tam aborcja rozwinęła się właśnie z powodu ciszy Kościoła, który milczał, bojąc się obrazić ludzi i bojąc się utraty wiernych. Z tego powodu Kościół wciąż idzie tam na kompromis. W USA można zabić dziecko, bez żadnego powodu, w dowolnym momencie, do 9. miesiąca ciąży. Spójrzcie, co się dzieje na świecie z powodu kompromisu. Islandia dumnie ogłosiła, że wyeliminowała zespół Downa. Nie wyeliminowała. Zabiła te dzieci. W Chinach kobiety są zmuszane do aborcji. Osiemdziesiąt procent dzieci jest zabijanych. Ktoś powie, że Polski to nie dotyczy, że to się tutaj nigdy nie zdarzy. Ale to już puka do waszych drzwi. Bo w waszym parlamencie są osoby, które popierają aborcję i czekają, aby podpisać prawo liberalizujące ustawę aborcyjną! – ostrzegała. 

Działaczka pro-life zauważyła, że już za kilka miesięcy w Polsce odbędą się wybory prezydenckie. – Zamierzacie głosować za życiem, czy nie? Jeśli jesteście katolikami, nie macie wyboru. Możecie się nie zgadzać z tym, co teraz mówię, ale tak naprawdę nie zgadzacie się z nauką Kościoła katolickiego. Czy macie więc zamiar przebudzić się? Pomagać kobietom, które chcą urodzić swoje dziecko? Za każdym razem głosować za życiem? Czy macie zamiar stanąć przed szpitalami, gdzie są zabijane dzieci i modlić się? – stawiała pytania Abby Johnson. Małgorzata Pabis

Wysychanie życia duchowego

Problem zabezpieczenia źródeł życia duchowego jest dziś bardziej palący niż kiedykolwiek. Wciąż się spotykamy z tragicznym zjawiskiem wysychania życia duchowego z powodu braku czasu na modlitwę, na rozmyślanie, na studium.
Ta pierwsza funkcja kierownictwa duchowego, którą nazwaliśmy zabezpieczeniem źródeł, ma zapewnić, żeby życie duchowe było należycie odżywione, gdyż prawidłowe odżywianie jest warunkiem prawidłowego rozwoju. Kapłan będzie musiał tu czuwać przede wszystkim nad dwiema sprawami:
1) aby był czas na modlitwę i na sprawy duchowe
Problem znalezienia czasu i poświęcenia go na modlitwę nie jest mniej ważny, gdy chodzi o zaawansowanych niż gdy chodzi o początkujących. Zarówno u jednych jak i u drugich zależy od tego powodzenie całego życia duchowego. Na modlitwę czas być musi. Trzeba to podkreślać tym mocniej, że dzisiejsze monistyczne tendencje, którym hołduje nasza młodzież, widzą w uporządkowanym rozkładzie zajęć dziennych „szufladkowanie”, a w wyodrębnieniu modlitwy niepotrzebne komplikowanie życia. Wielkie pragnienie jakiejś jedności w życiu skłania często młodych do myślenia, że modlitwa może nie potrzebować wydzielonego czasu, bo właściwie „wszystko jest modlitwą”. "Zagadnienia istotne" Bolesława Piaseckiego dobitnie ukazują, jak afirmacja, że „wszystko jest święte”, jest w praktyce niemal równoznaczna z twierdzeniem, że „nie ma nic świętego”. Na tej ziemi świętość potrzebuje jeszcze zabezpieczeń w czasie i w przestrzeni. Dlatego są czasy święte, jak np. niedziela, i miejsca święte, jak np. kościoły. W niebie, gdzie wszystko pochłonięte będzie przez świętość, takiej potrzeby nie będzie (por. Ap 21,22). Słyszy się czasem: „Ja specjalnego czasu na modlitwę nie potrzebuję, ja się modlę życiem, pracą itd...” Owszem, życiem można się modlić, ale pod warunkiem, że pewien czas zawsze się samej modlitwie poświęci. Jeżeli bowiem w duszy jest silny nurt modlitwy, to ten nurt nada kierunek ku Bogu wszystkim innym zajęciom i czyni z nich kult Boga. Ale do tego niepodobna dojść, gdy się skąpi czasu na modlitwę. Jest więc tu niebezpieczna iluzja. Ale poświęcenie pewnego określonego czasu na modlitwę i rozważanie rzeczy Bożych nie jest tylko dlatego ważne, że wymaga tego koniecznie rozwój życia duchowego, ale może przede wszystkim dlatego, że wymaga tego chwała i miłość Boga. Ukochanie i uwielbienie Boga jest naczelnym zadaniem życiowym człowieka, a jakże to zadanie wypełnić, jeśli się nie można zdobyć na odejście w pewnych chwilach od wszystkich spraw doczesnych dla zajęcia się Bogiem samym? Jest prawdą psychologiczną, że człowiek znajduje czas na to, co uważa za bardzo ważne, to zaś, na co nie ma czasu, rychło przestaje być dlań ważne.
Dziś w epoce zlaicyzowania życia bardzo trzeba podkreślać znaczenie niedzieli chrześcijańskiej. Niedziela jest dniem chwały Bożej, dniem światła, dniem myśli Bożej, dniem kontemplacji. Zadaniem niedzieli jest, by człowiek, pochylony ku ziemi przez cały tydzień pracy, wyprostował się ku Ojcu i poczuł się wolnym dzieckiem Bożym. Zachowanie niedzieli jest warunkiem wolności w stosunku do świata, warunkiem zachowania kierunku ku Bogu. Aby niedziela mogła to dać człowiekowi, winna być dla niego przeżyciem religijnym. Laicyzm możemy przezwyciężyć, o ile niedziela nasza sama nie będzie zlaicyzowana. Jeżeli zaś niedziela będzie zlaicyzowana i będzie tylko dniem odpoczynku, rozrywki, wycieczki, kina itp., a nie będzie dniem Pańskim, to wyjałowienie duchowe jest prawie nieuniknione. Dobrze zaś przeżyta niedziela daje siły duchowe nawet na bardzo przeładowany pracą tydzień, bo niedziela ma w sobie moc ku uświęceniu całego tygodnia. Niedziela chrześcijańska zdolna jest uratować cały tydzień chrześcijanina, a więc całe jego życie, od zlaicyzowania. To jest jej rola i ona może ją dziś jeszcze spełnić. W przypadkach wyjątkowych, dla osób zmuszonych do pracy w niedzielę, należy pomyśleć o jakichś innych sposobach zaradzenia temu szkodliwemu stanowi rzeczy.
2) aby strawa duchowa była wartościowa i przystosowana do etapu zaawansowanych
Co do lektur najodpowiedniejszych na tym etapie, to trzeba wziąć pod uwagę, że w miarę postępu duszy, zainteresowanie i potrzeba wewnętrzna przesuwają się od książek o treści ascetycznej, psychologicznej, aretologicznej (areté – cnota), które przestają być pokarmem odpowiednim, ku lekturze biblijnej, dogmatycznej i mistycznej. Pismo Święte jest zawsze najlepszą i najbardziej substancjalną strawą, ale może najcharakterystyczniejszą cechą drogi oświecenia jest to, że dogmatyka zaczyna „świecić”. Dla zaawansowanych dogmat Trójcy Świętej, wzajemny stosunek Osób Boskich, zaczyna nabierać znaczenia „praktycznego”. Jest to prawda coraz bardziej oświecająca życie, życiodajna, podobnie tajemnica Wcielenia, tajemnica Maryi itd... Wszystko to staje się teraz światłem dla życia wewnętrznego. Dlatego zaawansowani na ogół wolą czytać dzieła dogmatyczne niż moralne i często swoje stany wewnętrzne lubią łączyć z tajemnicami wiary. Z książek o treści bardziej ascetycznej, odpowiadają im najbardziej te, w których jest najwięcej Chrystusa, bo głód Chrystusa jest jedną z cech tego okresu rozwojowego. Silnie pociąga prawda o Mistycznym Ciele i ten Chrystus żywy, przedłużający się w Kościele, ofiarujący się we Mszy św., modlący się w Liturgii, działający w świecie. Dusza czuje teraz żywszą potrzebę włączenia się w Chrystusa. Dobre są również w tym okresie lektury głębsze z dziedziny życia duchowego, podchodzące do problemu raczej od strony współżycia z Bogiem i tajemniczego działania Jego łaski niż od strony wielości różnych cnót i praktyk. Nie znaczy to, by każda mistyka odpowiadała w tym okresie każdemu.
Piotr Rostworowski OSB / EC – benedyktyn, pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu. Więzień za czasów PRL-u. Kameduła – przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii. W ostatnim okresie życia rekluz oddany całkowitej samotności przed Bogiem. Zmarł w 1999 roku i został pochowany w eremie kamedulskim we Frascati koło Rzymu. „Był zawsze bliski mojemu sercu” – napisał po Jego śmierci Ojciec Święty Jan Paweł II. Autor licznych publikacji z dziedziny duchowości i życia wewnętrznego.

Abp Gądecki: tzw. Europejska Karta Równości zagrożeniem dla rodzin

W duchu odpowiedzialności za bezpieczeństwo rodzin, dzieci i młodzieży oraz w trosce o dobro przyszłych pokoleń i rozwój naszego regionu wyrażam głęboki niepokój w związku z przyjęciem przez Radę Miasta Poznania tzw. Europejskiej Karty Równości – napisał w specjalnym oświadczeniu abp Stanisław Gądecki.
Metropolita poznański powołuje się w nim na opinie „wielu poznańskich rodzin, organizacji pozarządowych oraz ekspertów”, w świetle których Karta „w poważny sposób ingeruje w konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami”.
„Takim słowom jak rodzina, równość i tolerancja, nadaje nowe, zideologizowane znaczenie, kwestionując w ten sposób fundamentalną rolę rodziny dla życia społecznego i ingerując w niewłaściwy sposób w sferę seksualności człowieka i jego rozwój” – pisze abp Gądecki.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważa, że dokument „stanowi ideologiczną ingerencję w rozwój ekonomiczny przedsiębiorstw i może być zagrożeniem dla wolności gospodarczej, ponieważ promocja zatrudniania pracowników z powodów innych niż kwalifikacje zawodowe stoi w sprzeczności z praktyką efektywnego zarządzania”.
„Dokument ten – poza godną pochwały wrażliwością na kwestię nierówności kobiet i mężczyzn w życiu publicznym – praktycznie stwarza okazję do promowania ideologii gender, a papież Franciszek uznaję tę ideologię za jeden z głównych przejawów zła we współczesnym świecie” – czytamy w oświadczeniu metropolity poznańskiego.
Abp. Gądeckiego niepokoi też fakt, iż dokument, który ma „regulować wszystkie obszary aktywności miasta, został przyjęty bez wystarczających konsultacji społecznych i bez uwzględnienia głosu sprzeciwu tysięcy mieszkańców Poznania”.
Metropolita poznański zwraca się do wiernych archidiecezji poznańskiej z prośbą o modlitwę w intencji wszystkich sprawujących władzę, aby „ich działania nie prowadziły do kwestionowania Prawa Bożego”.
Słowo metropolity poznańskiego zostanie odczytane w kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę.
Rada Miasta Poznania przyjęła tzw. Europejską Kartę Równości w Życiu Lokalnym 11 lutego po burzliwej debacie głosami radnych Koalicji Obywatelskiej.

7 lutego 2020

Kosił trawniki, zbierał złom… Nastolatek postanowił sfinansować okno życia w swoim mieście

19-letni Hunter Wart spędził ponad rok, starając się zebrać wystarczającą ilość pieniędzy na instalację okna życia „Baby Heaven” w swoim mieście. Dorabiał w każdej wolnej chwili. Zebrał 10 000 dolarów. Okno życia zostało zamontowane w ścianie budynku straży pożarnej w Seymour w czerwcu ubiegłego roku.

Chłopak jakiś czas temu wpadł na pomysł, by zapewnić matkom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej możliwość pozostawienia dziecka. Kobiety mogą to zrobić anonimowo. Po otwarciu okna uruchamiany jest alarm ostrzegający personel o pozostawieniu dziecka.
Hunter jest dumny, że udało się mu zrealizować cel. – To była ciężka praca. Dużo krwi, potu i łez – mówiła CNN mama Huntera.

Uratowane życie w ciągu kilku sekund

Niedawno w „oknie Huntera” została umieszczona dziewczynka, która przyszła na świat niespełna godzinę wcześniej. Dla niej to miejsce stało się „bezpieczną przystanią” ocalenia jej życia. W ciągu zaledwie kilku sekund od uruchomienia alarmu strażacy wyjęli ją z okna, udzielili jej opieki medycznej, a następnie przetransportowali do pobliskiego szpitala.
– Jestem bardzo wdzięczna, że ta kobieta umieściła dziecko w bezpiecznym miejscu, ponieważ wszyscy wiemy, co może się stać z dzieckiem, gdy inni tego nie zrobią – mówi w jednym z wywiadów Monica Kelsey, założycielka fundacji „Safe Heaven”, która również została porzucona przez swoją matkę tuż po porodzie.
Monica jest także inicjatorką powstania specjalnej, całodobowej infolinii dla matek w kryzysie. Wcześniej w Indianie każdego roku umierało od dwóch do trzech porzuconych dzieci. I chociaż liczba takich przypadków spadła, to jednak niestety wciąż się zdarza. Wcześniej noworodki były porzucane na śmietnikach lub w drzwiach szpitala. Dzieci zamarzły, nie udało się ich w żaden sposób uratować.
– Życie tej małej dziewczynki będzie toczyło się dalej, a ona ma historię do opowiedzenia – tłumaczy Kelsey.
W październiku 2019 roku nieopodal Seymour znaleziono w lesie noworodka w plastikowej torbie. Dziecko nie ucierpiało poważnie i zostało przekazane odpowiednim służbom.

System działa bez szwanku

System „Baby Heaven” działa bez zarzutów. Strażacy są zachwyceni pomysłem: – Działa idealnie, dokładnie tak, jak został zaprojektowany do pracy – tłumaczy Brad Lucas, szef straży pożarnej.
Informacja o porzuconej godzinnej dziewczynce trafiła również do burmistrza Seymour Matta Nicholsona.
Ten pochwalił matkę noworodka za decyzję, za to, że zdecydowała się umieścić dziecko w oknie życia, a nie zrobiła córce nic złego ani nie pozostawiła jej w niebezpiecznych warunkach.
Uroniłem łzę, pomyślałem, że ta osoba zrobiła to, co powinna i nie zostawiła swojego dziecka w gorszej sytuacji. To dziecko będzie miało szansę chodzić, dorosnąć i być z jakąś troskliwą rodziną – mówi burmistrz Seymour.

Niesamowity wyczyn, który został doceniony

Hunter Wart został uhonorowany przez burmistrza specjalnym odznaczeniem. Chłopak już zbiera pieniądze na zakup i uruchomienie kolejnych okien życia. Poprosił jedynie, by następne znalezione dziecko otrzymało imię Mia.
Wart ma nadzieję, że w przyszłości  go odnajdzie i się do niego odezwie. Jego mama jest dumna z postawy syna. – Wiem, że zrobi to wszystko w mgnieniu oka – tłumaczy kobieta.
Okno życia w Seymour Fire Department jest jednym z 24 zainstalowanych w kilku stanach od 2016 roku przez fundację.
Źródła: thehour.com; thewashingtonexaminer.com

6 lutego 2020

Teraz każdy wie jak pomóc. Wspólnota Sant’Egidio przygotowała przewodnik dla osób bezdomnych

Wspólnota Sant’Egidio udostępniła również aplikację na telefon, dzięki której każdy może pomóc osobom bezdomnym • To wirtualna wersja przewodnika po Warszawie „GDZIE zjeść, spać, umyć się” przygotowanego dla osób doświadczających bezdomności i wszystkich, którzy chcą je wspierać.

Na 154 stronach przewodnika zebrane zostały najważniejsze informacje, które mogą uratować życie. W stolicy działa wiele organizacji, które wydają jedzenie, ubrania, udostępniają miejsca noclegowe, pomagają medycznie, psychologicznie, jak i świadczą kompleksową pomoc w wychodzeniu z bezdomności.
Przewodnik „GDZIE…” zbiera i porządkuje dane adresowe i kontaktowe do wszystkich tych instytucji, organizacji i wspólnot. Opisane są w nim także najważniejsze procedury dotyczące wydawania dokumentów, uzyskiwania zasiłków i innych form formalnego wsparcia osób w kryzysie bezdomności. Integralną częścią książeczki jest również mapa Warszawy, na której oznaczone są miejsca, gdzie można otrzymać pomoc.
To czwarte wydanie przewodnika przygotowanego przez członków i wolontariuszy Wspólnoty Sant’Egidio we współpracy z innymi organizacjami pozarządowymi i Urzędem Miasta Warszawy. – Zaangażowałem się w przygotowanie przewodnika, gdyż zdaję sobie sprawę, jak ważną i praktyczną formą pomocy jest ta książeczka dla naszych bezdomnych przyjaciół – mówi Ania ze Wspólnoty Sant’Egidio.
Przewodnik powstał z potrzeby wielu osób doświadczających bezdomności, a zwłaszcza tych, które dopiero niedawno trafiły na ulice naszego miasta. „GDZIE…” jest kompasem, który pomaga im – jak również wszystkim pragnącym ich wspierać – orientować się w przestrzeni miejskiej i uzyskiwać adekwatną pomoc. To proste narzędzie, z którego może skorzystać każdy z nas, gdy na swojej drodze spotka osobę potrzebującą pomocy.
Przewodnik „GDZIE zjeść, spać, umyć się” dostępny jest w formie papierowej w siedzibie Wspólnoty Sant’Egidio przy ul. Wspólnej 61, w Szafie Przyjaciół przy kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus oraz w siedzibach innych organizacji zajmujących się pomocą osobom doświadczającym bezdomności w Warszawie.
Można go również pobrać w formacie PDF >>
Na telefony z systemem Android dostępna jest również wersja testowa aplikacji „GDZIE”, zawierająca najważniejsze rozdziały przewodnika, która będzie uzupełniana i rozwijana (link: przewodnik-gdzie.pl). Jej pełne uruchomienie nastąpi wiosną tego roku. Aplikację stworzyła Wspólnota Sant’Egidio w Poznaniu, pracująca także nad przewodnikiem dla swojego miasta. Podobne przewodniki, wzorowane na warszawskim, zostały wydane przez zaprzyjaźnione organizacje również w Krakowie i Wrocławiu.
Przewodnik „GDZIE” jest wydawany przez Sant’Egidio w kilkunastu miastach europejskich, w Rzymie – skąd wywodzi się Wspólnota – już od 30 lat.
***
Wspólnota Sant’Egidio skupia się na budowaniu mostów przyjaźni z najbardziej marginalizowanymi i wykluczonymi członkami społeczeństwa – bezdomnymi, osobami starszymi, dziećmi ulicy, więźniami czy uchodźcami, inspiracje i siły czerpiąc z regularnej modlitwy i lektury Słowa Bożego. Troszczy się o sprawy pokoju, ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego.
Wspólnota powstała w 1968 r. w Rzymie z inicjatywy grupy licealistów z Andreą Riccardim na czele. Dziś należy do niej ponad 65 tys. osób w 73 krajach świata. W Warszawie obecna jest od 2008 roku. Regularnie spotyka się z osobami bezdomnymi podczas „kolacji na ulicy” oraz odwiedzin miejsc, w których żyją na peryferiach miasta. Prowadzi również Szafę Przyjaciół – magazyn z darmowymi ubraniami dla potrzebujących.

Chiny: dyskryminacja chrześcijan. Władze chcą pozbyć się „złych zwyczajów pogrzebowych”

W niektórych prowincjach Chin władze ograniczają prawa chrześcijan dotyczące pogrzebów. Prowadzi to do sytuacji, w której nawet katolicy uznawani przez państwo znajdują się w nie lepszej sytuacji niż ci niezależnie. Ponadto sytuacja wierzących jest gorsza od tej, w jakiej znajdują się komuniści.

Według UCA News władze prowincji Zhejiang wdrażają regulacje dotyczące pogrzebów takie jak zakaz uczestniczenia w pogrzebach przez księży po miejscami przeznaczonymi do kultu religijnego. Według osobliwego usprawiedliwienia lokalnych władz w prowincji Zhejiang nowe regulacje posłużą pozbyciu się „złych zwyczajów pogrzebowych” i jednocześnie ustanowią „naukową, cywilizowaną i ekonomiczną formę pogrzebów”.

Władze tej wschodniochińskiej prowincji posuwają się do regulowania szczegółów dotyczących choćby śpiewu. Według przepisów nie więcej niż 10 członków rodziny może czytać Pismo lub śpiewać hymny niskim głosem.

Jak na razie nie wszyscy chińscy duchowni otrzymują nakazy dostosowania się do tego typu regulacji. Na przykład ojciec Lee, również z oficjalnej wersji Kościoła, wciąż sprawuje sakramenty w domach wiernych w razie potrzeby. Jednak ogólna sytuacja zdaje się pogarszać. Według magazynu Bitter Winter, podobne przepisy przyjęto w niektórych innych częściach Chin.    

Źródło: lifesitenews.com
mjend



Ks. Koppel: przygotowanie do bierzmowania w klimacie więzi zapobiega odejściom z Kościoła

– Jeśli młodym przygotowującym się do bierzmowania dajemy szansę na zbudowanie relacji, jeśli mogą słuchać świadectwa swoich rówieśników, wiedzą, że ich potrzebujemy i że modlimy się za nich – wcale nie chcą odchodzić. Przeciwnie, przynajmniej dla części z nich przyjęcie bierzmowania staje się początkiem głębszego zaangażowania w Kościół – twierdzi ks. Adam Koppel, asystent kościelny programu „Młodzi na Progu”, który powstał w środowisku Szkoły Nowej Ewangelizacji diecezji gliwickiej. –Istotą tego programu jest budowanie domu dla młodych w Kościele, stworzenia środowiska wiary, w którym mogliby się rozwijać i przekazywać wiarę innym – podkreśla ks. Koppel w rozmowie z KAI.

KAI: Czy sakrament bierzmowania to sakrament pożegnania z Kościołem?
– Moje doświadczenie jest takie, że jeśli młodym od początku pokazuje się, że my ich potrzebujemy i że bierzmowanie to nie jest koniec ale początek – to jest to faktycznie początek. Ci, za których się modlimy, którzy mają szansę nawiązać relacje w małej grupie, gdzie mogą słuchać Ewangelii i świadectwa wiary swoich rówieśników, nie chcą odchodzić, przeciwnie, przynajmniej część chce się głębiej zaangażować. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by było inaczej, by przynajmniej część z tych młodych nie została we wspólnocie.
KAI: Jak prowadzić takie przygotowanie do bierzmowania?
– Samo bierzmowanie, oczywiście w pewnym sensie, jest tylko pretekstem. Nie chodzi o przygotowanie do bierzmowania ale o ewangelizację, o stworzenie domu dla młodych w Kościele, środowiska wiary, w którym mogliby pozostać i rozwijać się dalej, tak, by dalej ewangelizować innych. Taka wizja towarzyszy naszemu programowi „Młodzi na progu”.

Siostrzyczko?

Przede wszystkim i po pierwsze: nigdy nie należy mówić do zakonnic „Siostrzyczko”. Tylko „Siostro”!
Tamto zdrobnienie wcale nie budzi skojarzenia z żadną serdecznością, ale raczej ze zniżaniem się do jakiejś istoty drugiego sortu, najwyżej może zniżaniem się łaskawym. Ale zdecydowanie pachnie pogardą, i zakonnica to czuje: nie raz już się z tym spotkała.
A po drugie, i to jest najważniejsze: słowa „Siostra” należy używać zgodnie z jego słownikowym znaczeniem. Co to jest siostra? Jest to osoba płci żeńskiej, przydzielona mi nie na zasadzie mojego wyboru, ale na zasadzie wspólnoty pochodzenia. Siostry człowiek sobie nie szuka, ale taką ma, jaką mu Pan Bóg dał. I są sobie równi, siostra i brat. Siostra może mieć akurat tyle samo dobrej woli, co brat, i ma do tego prawo; ale też może mieć w tej swojej dobrej woli tyle samo dziur i niedociągnięć, co brat. I nawet gdyby to bratu dogryzło, niech pomyśli, ile razy on sam dogryzł innym: nie ma na to monopolu! I nawet gdyby nie chciała go słuchać w zakrystii czy w jakiejś sprawie parafialnej, niech pomyśli: ile razy on sam nie słuchał, nawet przełożonych. I nawet się pokłócili, pozostają siostrą i bratem, a nie stają się obcymi albo tym bardziej wrogami. Żeby nie było tak, jak bywa z tymi księżmi, którzy pokłóciwszy się z jakimiś zakonnicami na swoim terenie, odbijają to sobie potem na wszystkich innych.
Siostra to nie jest ktoś, kogo się za wszystko chwali – czasem się naprawdę nie da – ale ktoś, kogo się przyjmuje takim, jaki jest i komu się życzy dobrze, i to niejako naturalnie, a nie dopiero z musu między rachunkiem sumienia a spowiedzią. Kto ma siostrę w rodzinie, rozumie.
W Kościele tradycyjnie, przez wieki, duchowni byli ostrzegani przed wszelkimi kobietami jako przed zagrożeniem, które na nich „czyha”. Nie takie to dziwne, bo ludzie, którzy nie umieją zapanować nad własnym ciałem, postrzegają świat tylko z punktu widzenia tego ciała, i nie widzą na nim osób ludzkich, tylko „zagrożenia” (a tu i tam sprzymierzeńców). Ale sami są sobie winni, sami to w sobie noszą.
A to się wszystko odnosi nie tylko do zakonnic. Bo nie o to chodzi, żeby widząc wszędzie dookoła „kobiety”, niektórym z nich przyznać status „siostry”; ale żeby widzieć wszędzie siostry właśnie, bo nimi są, córki wspólnego Ojca, i tak samo powierzone opiece braci, i na swój sposób powołane do opieki nad nimi, jak siostry rodzone.
A jaka to opieka sióstr nad braćmi? Zmarły niedawno o. Karol Meissner, benedyktyn i psychiatra, mawiał, że mężczyzna, choćby i biskupem został, zawsze pozostaje na dnie duszy dzieciakiem-łobuziakiem; a każda kobieta, niechby i sprzątaczka w jego dostojnym biurze, jest na dnie duszy starszą siostrą albo matką, i tak na niego patrzy; a w razie potrzeby do niej należy wytrzeć mu nos, bo on na takie drobiazgi nie ma czasu…
Siostra Małgorzata Borkowska OSB urodziła się w 1939 r. Studiowała polonistykę i filozofię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1964 jest benedyktynką w Żarnowcu. Autorka wielu prac historycznych, m.in. „Życie codzienne polskich klasztorów żeńskich w XVII i XVIII wieku”, „Czarna owca”, „Sześć prawd wiary oraz ich skutki”, „Oślica Balaama”, „Ryk Oślicy”, „Twarze Ojców Pustyni”, tłumaczka m.in. ojców monastycznych, felietonistka.