18 listopada 2019

Trujący mikroplastik

Plastik jest wszędzie. Nie tylko w morzach i oceanach, ale także w wodzie, którą pijemy i w kosmetykach, których codziennie używamy. Góra plastiku wciąż rośnie i nic w tym dziwnego, skoro rocznie produkuje się go ponad 280 mln ton.
Dlaczego plastiku jest tak dużo?
 
Powodem niezwykłej kariery przedmiotów użytkowych wykonanych z tworzyw sztucznych (najczęściej z polietylenu i polipropylenu) jest przede wszystkim cena oraz krótki i stosunkowo prosty sposób wytworzenia. Plastik jest trwały i ma wiele zastosowań. Jednak to co bywa uważane za zaletę jest jednocześnie ogromną wadą.  W zależności od rodzaju może rozkładać się od stu do nawet tysiąca lat. Biorąc pod uwagę jego wciąż rosnącą produkcję stanowi to ogromny problem dla środowiska i ludzi.
 
Większość śmieci trafia do oceanów w związku z działalnością przemysłu morskiego. W morzu znajdziemy sieci, liny, butelki i opakowania. Z czasem duże fragmenty rozpadają się na mniejsze, które mają tendencję do osiadania na dnie.
 
Mikroplastik – maxi zagrożenie
 
Mikroplastik to maleńkie cząstki plastiku – o średnicy nie większej niż 5 mm. Może zostać celowo wyprodukowany jako surowiec służący do produkcji większych elementów, ale może też pochodzić ze środków czystości, kosmetyków, tkanin czy nawet leków. Do mórz i oceanów trafia głównie ze ścieków, bywa również wypłukiwany z gleby wraz opadami. Zagrożenie dla środowiska morskiego wiąże się m.in. z jego niewielkimi rozmiarami. Trudno go zlokalizować i usunąć, a zwierzęta morskie bardzo często połykają małe drobiny myląc je z pożywieniem. Mikroplastik może absorbować na swojej powierzchni toksyczne substancje. Jeśli te zostaną wchłonięte przez organizmy morskie, będą kumulować się w tkance tłuszczowej zwierząt i zaburzać procesy fizjologiczne. Oznacza to również, że istnieje niebezpieczeństwo przenoszenia się toksyn dalej w łańcuchu pokarmowym. Czym to grozi? Jeśli w dobrej wierze zjemy rybę, która nafaszerowana jest plastikiem, może okazać się, że właśnie skonsumowałyśmy część naszego „złuszczającego” żelu pod prysznic. I jest to bardzo prawdopodobne, bo mikroplastik jest znajdowany w organizmach małż, ryb czy ptaków.
 
Mikroplastik w kosmetykach
 
Mikrogranulki mogą pełnić w kosmetykach różne funkcje. Dodawane są w charakterze zagęstników, emulgatorów lub drobinek złuszczających. Mogą występować w kremach do twarzy, balsamach i w kosmetykach do makijażu, ale najwięcej ich można znaleźć w peelingach czy żelach pod prysznic. Podczas ich używania małe drobinki są spłukiwane i trafiają do kanalizacji. Niestety większość oczyszczalni ścieków nie jest w stanie efektywnie poradzić sobie z tego rodzaju zanieczyszczeniami, co sprawia, że ok. 30% z nich dostaje się do morza. Do Bałtyku trafia 40 ton rocznie.
 
Jak chronić środowisko przed mikroplastikiem?
  • Nie kupuj kosmetyków zawierających mikroplastik. Listę sprzedawanych w Polsce kosmetyków, w których składzie znajdują się maleńkie drobiny znajdziesz >> TUTAJ.
     
  • Dbaj o recykling. Dopilnuj, aby do odpowiedniego pojemnika trafiały właściwe odpady.
     
  • Wspieraj organizacje lub inicjatywy dążące do wyeliminowania zanieczyszczeń.
     
  • Zrezygnuj z plastikowych rurek, torebek foliowych, unikaj butelek PET, chodź na kawę z własnym kubkiem.
 
Bibliografia:
 

7 popularnych marek czekolady, które wyzyskują dziecięcych niewolników.

Czy wiecie, które popularne marki nie przestrzegają praw człowieka w produkcji słodyczy? Przedstawiamy krótki poradnik.
Z okazji Halloween Amerykanie wydają ponad miliard dolarów na czekoladę, co stanowi 10% rocznego dochodu większości firm produkujących czekoladę. Czy wiedzą jednak, że wydając pieniądze na słodycze wspierają niewolnictwo?
 
We wrześniu bieżącego roku, wniesiono pozew sądowy przeciwko ośmiu firmom (m.in Hershey, Mars i Nestle), dowodzący, że firmy te robią z konsumentów nieświadomych sponsorów handlu opartego na niewolniczej pracy dzieci w Zachodniej Afryce, skąd pochodzą dwie trzecie ziaren kakao na świecie.
Pracownicy są w wieku od 11 do 16 lat (czasem młodsi). Uwięzieni są w odosobnionych farmach, gdzie pracują od 80 do 100 godzin tygodniowo.
 
Film Slavery: A Global Investigation (Niewolnictwo: Globalne Śledztwo) pokazuje relacje uwolnionych dzieci, które często spotykały się z przemocą.
„Bicie było częścią mojego życia”, powiedział reporterom Aly Diabate, oswobodzony niewolnik. „Za każdym razem gdy ładowali na ciebie worki (z ziarnami kakao), a ty pod nimi  upadałeś, nikt ci nie pomagał. Zamiast tego bili cię i bili, aż znowu je podniosłeś”.
 
By pomóc wam uniknąć wspierania niewolnictwa, zamieszczamy listę siedmiu firm produkujących czekoladę kosztem niewolniczej pracy dzieci: 
  • Hershey
  • Mars
  • Nestle
  • ADM Cocoa
  • Godiva
  • Fowler’s Chocolate
  • Kraft
 
W 2001 roku niemalże uchwalono ustawę, zgodnie z którą Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) miała wprowadzić na opakowaniach znak „slave free” (wolne od niewolnictwa). Zanim jednak poddano ją głosowaniu, przemysł czekoladowy – włączając firmy Nestle, Hershey i Mars – użył swych korporacyjnych pieniędzy by zatrzymać ustawę, „obiecując” samodzielnie uregulować i skończyć z dziecięcym niewolnictwem w branży do 2005 roku. Ten ostateczny termin przekładano kilkakrotnie, by wiążącą datą na ten moment stał się 2020 rok. W tym samym czasie liczba dzieci pracujących w przemyśle kakaowym wzrosła od 2009 do 2014 roku o 51%.
 
Jak ujął to jeden z uwolnionych chłopców: „Mają przyjemność z mojego potu i łez, ciężko dla nich pracowałem, ale nie miałem żadnych korzyści. Oni jedzą moje ciało”.
 
Poniżej lista bardziej świadomych społecznie firm, które podjęły działania, by uniknąć wyzysku dzieci.
 
  • Clif Bar
  • Green and Black’s
  • Koppers Chocolate
  • L.A. Burdick Chocolates
  • Denman Island Chocolate
  • Gardners Candie
  • Montezuma’s Chocolates
  • Newman’s Own Organics
  • Kailua Candy Company
  • Omanhene Cocoa Bean Company
  • Rapunzel Pure Organics
  • The Endangered Species Chocolate Company
  • Cloud Nine
 
Autor: Nathan Wellman
Tłumaczenie: Magdalena Kowalska

17 listopada 2019

Tomaszewski: 100 mln chrześcijan jest ofiarami prześladowań

W dniu 13 listopada 2019, podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Brukseli stanowczy głos przeciwko prześladowaniom i dyskryminacji chrześcijan na świecie i w Europie zabrał europoseł Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin.
Europoseł przypomniał Parlamentowi, że według fundacji Open Doors, obecnie ok. 100 mln chrześcijan jest ofiarami prześladowań, głównie w państwach islamskich i Korei Północnej. Wskazał również na bardzo niepokojące, uderzające w chrześcijan działania w Państwie Środka. – Ostatnio dochodzą do nas doniesienia o nasilających się prześladowaniach chrześcijan w Chinach. Burzone są kościoły, usuwane krzyże, aresztowani są wierni, wielu z kapłanów nadal przebywa w więzieniach. Trzy tygodnie temu władze zburzyły kolejny kościół – powiedział Tomaszewski.
Nasilenie antychrześcijańskiego sposobu myślenia i promocji antywartości, które mają charakter dyskryminujący chrześcijan obserwujemy także w Europie, co jednoznacznie podkreślił w swoim wystąpieniu przewodniczący AWPL-ZChR. – Niestety, złe wieści dochodzą również z Francji, gdzie w parlamencie z inicjatywy ugrupowania prezydenta Macrona złożony został projekt zmiany ustawy, który radykalnie ograniczy wolność wypowiedzi duchownych na tematy związane z moralnością i krytyką LGBT – powiedział poseł. – Byłyby to poważne ograniczenia wolności słowa i demokracji – dodał.
Kończąc swoje przemówienie, Waldemar Tomaszewski odwołał się do słów jednego z największych autorytetów Wspólnoty Europejskiej, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się kilka lat temu. – W tym miejscu chciałbym przypomnieć słowa ojca założyciela Unii Roberta Schumana: „Demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale”.
Autor: Redakcja
Źródło: portal L24.lt

15 listopada 2019

Kaja Godek dla PCh24.pl: ochrona życia i rodziny w rękach lewicy. Odpowiada za to PiS

PiS nas nie chroni przed lewicą, wbrew składanym deklaracjom. Ochrona życia i rodziny jest obszarem na którym toczy się walka cywilizacyjna. I takie miejsce w parlamencie oddano skrajnej, radykalnej, neomarksistowskiej lewicy – bo jest to nowa fala lewicy, ze wszystkimi radykalnymi, antyrodzinnymi, proaborcyjnymi żądaniami społecznymi – mówi w rozmowie z PCh24.pl Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, pełnomocnik Inicjatywy Ustawodawczej #ZatrzymajAborcję.


Oddanie lewicy przewodniczenia sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny było dla Pani zaskoczeniem?
Polityka PiS w kwestii obrony życia jest niezwykle konsekwentna. Formacja ta chętnie bierze głosy wyborców konserwatywnych, a następnie ich konserwatywnych wartości nie realizuje. Dzisiaj działania PiS nie chronią nas przed lewicą. Można nawet powiedzieć, że są przygotowaniem do rządów lewicy. Oddanie stanowiska przewodniczącego sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny nie jest tu bez znaczenia. Wiemy, że to przewodniczący decyduje o harmonogramie prac komisji, o tym które projekty rozpatruje się wcześniej, a które później.

„Znakomity” tego pokaz mieliśmy w poprzedniej kadencji Sejmu, w której komisja i podkomisja skutecznie zablokowały prace nad projektem #ZatrzymajAborcję…
Dokładnie tak. Chcę tu podkreślić jedną rzecz. Otóż PiS bał się wziąć przewodniczenie w tej komisji, ponieważ poprzednia jej przewodnicząca Bożena Borys-Szopa oraz Grzegorz Matusiak, przewodniczący podkomisji zajmującej się obywatelskim projektem #ZatrzymajAborcję, w trakcie kampanii wyborczej spotkali się z naszą szeroko zakrojoną akcją informacyjną w ich okręgach i mieli problemy z wyborcami. I takiej akcji informacyjnej w stosunku do swoich posłów boi się PiS. Chcę jednak podkreślić, że za to co w komisji czynić będzie pani Magdalena Biejat, jej nowa przewodnicząca, odpowiadać będzie PiS. To nie będzie odpowiedzialność Lewicy Razem. Wiemy co ta formacja ma swoim programie i nikt nie powinien czuć się zaskoczony działaniem jej polityków. To będzie odpowiedzialność tych posłów PiS, którzy zagłosowali za tym, by przekazać stanowisko przewodniczącego posłowi lewicy. Dlatego chcę postawić sprawę jasno: będziemy organizować akcje informacyjne w stosunku do wszystkich posłów PiS, którzy zagłosowali za tą kandydaturą. To kilku posłów, których widać na nagraniu. Mogę obiecać, że ci parlamentarzyści będą mieli akcje informacyjne i pikiety w swoich okręgach. Myślę, że zaczniemy takie działania w najbliższych kilku tygodniach.

Oddana komisja jest ważna nie tylko z uwagi na kwestie obrony życia, ale też rodziny. Dość łatwo wyobrazić sobie dziś taką sytuację, że Lewica zgłasza w Sejmie projekt proaborcyjny, który szybko przechodzi przez komisję…
Możemy się także spodziewać projektu ustawy o związkach homoseksualnych, zwanych związkami partnerskimi, która przecież też trafi do tej komisji. Jak widać grunt już jest przygotowany. I za to odpowiedzialność ponosi PiS. Bo to większość sejmowa odpowiada za to, co dzieje się w Sejmie. I nie przyjmuję do wiadomości tłumaczeń, że lewica będzie hamulcowym projektów zwiększających ochronę życia. To jest hamulec zaciągnięty przez PiS. Nie dziwią w tej sytuacji tłumaczenia Ryszarda Terleckiego, że do Trybunału Konstytucyjnego ponownie trafi wniosek w sprawie zbadania konstytucyjności tzw. eugenicznej przesłanki aborcyjnej. Jak wiemy, Trybunał działa w niezmienionym składzie i ma wyćwiczony mechanizm blokowania tego typu spraw. Dlaczego nie miałby tego zrobić ponownie?

Z tego co wiemy, to także inna ważna sejmowa komisja - Administracji i Spraw Wewnętrznych również trafiła w ręce lewicy…
To pokazuje jak oddaje się kolejne obszary państwa. Dlatego powtórzę: PiS nas nie chroni przed lewicą, wbrew składanym deklaracjom. Ochrona życia i rodziny jest obszarem na którym toczy się walka cywilizacyjna. I takie miejsce w parlamencie oddano skrajnej, radykalnej, neomarksistowskiej lewicy – bo jest to nowa fala lewicy, ze wszystkimi radykalnymi, antyrodzinnymi, proaborcyjnymi żądaniami społecznymi.

Dziękuję za rozmowę.
Marcin Austyn 



14 listopada 2019

USA, Niemcy, Japonia. Świat mówi o liście polskiego premiera do Netflixa

Chodzi o skandaliczną grafikę, która znalazła się w jednym z seriali Netflixa. Swój sprzeciw w liście do korporacji wyraził szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki.
W pierwszym odcinku serialu dokumentalnego o ukraińskim zbrodniarzu wojennym Iwanie Demianiuku pojawia się mapa. Są na niej zaznaczone niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady: Chełmno, Treblinka, Majdanek, Sobibór, Bełżec, Auschwitz, Płaszów i Gross-Rosen. Mapa pochodzi prawdopodobnie z początku lat 90., bo widnieje na niej również Czechosłowacja i ZSRS. Internauci wyłapali, że w serialu nie pada kluczowe wyjaśnienie: mianowicie, że obozy znajdowały się na terenie Polski okupowanej w czasie wojny przez Niemców. Okazuje się, że mapy pojawiają się także w kolejnych odcinkach produkcji.

Premier pisze do Hastingsa
W związku z tym, premier Mateusz Morawiecki napisał list do szefa Netflixa Reeda Hastingsa. "Mapa nie tylko jest nieprawdziwa, ale wprowadza widzów w błąd, sugerując im że Polska była odpowiedzialna za założenie i prowadzenie tych obozów oraz za popełnione w nich zbrodnie. Mój kraj nie istniał nawet w tamtym czasie jako niepodległe państwo, a miliony Polaków zostały w tych obozach zamordowane. Z tego powodu ten element serialu jest niczym innym, jak pisaniem historii na nowo" – zaznaczył szef rządu.

Świat mówi o Polsce

List szefa polskiego rządu nie pozostał niezauważony. Sprzeciw wobec kłamliwych informacji zawartych w netflixowskiej produkcji odbił się szerokim echem w światowych mediach – o sprawie poinformowały m. in. "The Washington Post", GHN (gruzyjska TV), rosyjski "Kommiersant" oraz niemiecki "Spiegel".

Na temat listu Mateusza Morawieckiego powstało ponad 200 publikacji. Globalny zasięg wszystkich mediów, w których ukazała się informacja o liście to ponad miliard odbiorców.

Serial Netflixa

Serial "Iwan Groźny z Treblinki" opowiada o procesie Iwana Demianiuka (w serialu John Demjanjuk), ukraińskiego zbrodniarza wojennego, który był strażnikiem w niemieckich obozach. Nazywano go "Iwanem Groźnym" ze względu na szczególne okrucieństwo wobec więźniów.
Demianiuk po wojnie uciekł do USA. W latach 80. został deportowany do Izraela, gdzie stanął przed sądem, który skazał go na śmierć. Potem został jednak oczyszczony z zarzutów.
W 2009 r. Demianiuk był sądzony w Niemczech. Usłyszał wyrok pięciu lat więzienia za współudział w masowej zagładzie Żydów w obozie w Sobiborze. Zmarł 17 marca 2012 r. w bawarskim domu opieki.
/ Źródło: Twitter
/ zdą

Prymas Czech: Jestem przekonany, że papież Wojtyła jest Papieżem Tysiąclecia

Uznanie św. Jana Pawła II za doktora Kościoła i patrona Europy jest dziś naszym obowiązkiem – powiedział kard. Dominik Duka.
– Jestem przekonany, że nasza pielgrzymka narodowa, dziękczynienie za kanonizację św. Agnieszki i dziękczynienie za św. Jana Pawła II to ważne wydarzenie, przeżywane z wielkimi emocjam” – powiedział Radiu Watykańskiemu kard. Duka.
– Jestem bowiem przekonany, że Papież Wojtyła jest Papieżem Tysiąclecia, tak samo jak Prymas Wyszyński był Prymasem Tysiąclecia”– zaznaczył Prymas Czech.
Źródło: VATICANNEWS.VA

Konferencja Episkopatu Polski o aborcji


KEP opublikowała komunikat dotyczący odmowy rozpatrzenia wniosku poselskiego w sprawie kwestii konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej przez Trybunał Konstytucyjny. 

„Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Łk 9,48). 

Ze smutkiem przyjęliśmy odmowę rozpatrzenia wniosku poselskiego odnoszącego się do kwestii konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej przez Trybunał Konstytucyjny. W przeszłości Trybunał Konstytucyjny zapisał się chwalebnie w polskiej debacie na temat prawnej ochrony dziecka poczętego. 

W wydanym pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla w 1997 roku orzeczeniu (K. 26/96) uznał on, że: „Demokratyczne państwo prawa jako naczelną wartość stawia człowieka i dobra dla niego najcenniejsze. Dobrem takim jest życie, które w demokratycznym państwie prawa musi pozostawać pod ochroną konstytucyjną w każdym stadium jego rozwoju. Wartość konstytucyjnie chronionego dobra prawnego jakim jest życie ludzkie, w tym życie rozwijające się w fazie prenatalnej, nie może być różnicowana. […] Od momentu powstania życie ludzkie staje się więc wartością chronioną konstytucyjnie. Dotyczy to także fazy prenatalnej”. 

Obowiązujące w Polsce przepisy o prawnej ochronie życia ludzkiego, za sprawą zamieszczonych w ustawie tzw. wyjątków, wciąż naruszają wspomnianą zasadę demokratycznego państwa prawnego. W szczególny sposób jest to prawdziwe w stosunku do tzw. aborcji eugenicznej dopuszczonej prawnie na podstawie dużego prawdopodobieństwa upośledzenia lub choroby. Nie chodzi tutaj o fakt choroby, a jedynie o poważne ryzyko ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. 

W obu przypadkach mamy do czynienia z dopuszczeniem przerwania ciąży – jak podkreślają posłowie wnioskodawcy – „bez dostatecznego usprawiedliwienia koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej” (zob. Wniosek do TK sygn. K. 13/17) w oparciu o niekreślone kryteria legalizacji takiego działania. Aborcja z powodu ciężkiego lub nieodwracalnego upośledzenia płodu jest odmową prawa do życia dzieciom zdolnym do życia, a często zdolnym także do wykonywania w dorosłym życiu np. zawodów zaufania publicznego. Posłowie zaskarżający ten przepis przywołują przykład kobiet z zespołem Turnera, które wykonują w Polsce zawód lekarza. 

W przypadku nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu dziecka mamy prawne przyzwolenie na selekcję z uwagi na stan zdrowia nieurodzonego jeszcze dziecka, co stanowi bezpośrednią dyskryminację. Jako katolicy na początku każdej Mszy św. wypowiadamy słowa spowiedzi powszechnej. Mówimy o grzechach popełnionych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem… Zaniedbanie powoduje często nieodwracalną krzywdę w stopniu nie mniejszym niż złe działanie. Brak decyzji Trybunału Konstytucyjnego sprawia, że w kolejnych latach zabijane będą setki dzieci, tylko dlatego, że są bezbronne i poszkodowane przez los. 

Oczekujemy beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, niestrudzonego obrońcy życia. „Przeszedł czas – mówił Ksiądz Prymas – ażeby wstrząsnąć sumieniami, ażeby każdy wyzwolił się z kłamstwa, jakim jest określanie zabójstwa słowem »zabieg«. To nie jest zabieg, ale morderstwo, przerywające dzieje człowieka, które zapoczątkował Ojciec przed wiekami” (09.03.1975). „Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu – nauczał Prymas Tysiąclecia – jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawom natury! Powstające pod sercem matki nowe życie nie należy do niej. Jest ono własnością nowego człowieka! Nikt nie może bezkarnie pozbawiać życia kształtującej się dopiero istoty ludzkiej, zwłaszcza, że jest ona bezbronna. Musi więc mieć swoich obrońców. Obrońcą jest sam Bóg, który się upomni o to życie…” (11.01.1976). 

Wyrażam jednocześnie moje rozczarowanie z powodu niedotrzymania jak dotąd obietnicy wyborczej złożonej kiedyś przez partię rządzącą o ochronie życia od poczęcia (por. Program Prawa i Sprawiedliwości 2014 r., s. 7). W biblijnym dialogu Boga z Abrahamem pada pytanie o dziesięciu sprawiedliwych, których obecność może uratować miasto. Polska pyta dzisiaj o tych dziesięciu sprawiedliwych, których potrzebuje nasza Ojczyzna, aby móc się prawidłowo rozwijać, chroniąc sprawiedliwie życie wszystkich swoich obywateli. + Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatów Europy   AB, KAI Aktualizacja 13 listopada 2019 (12:50)

Prorok naszych czasów

Chcecie podźwignąć Kościół i ludzkość? Padnijmy na kolana przed Bogiem! Polska będzie gościć ks. kard. Roberta Saraha, jedną z najwybitniejszych postaci współczesnego Kościoła.   


– Głos kardynała Roberta Saraha jest proroczy, a ponieważ proroków nigdy nie było ani nie ma wielu, powinien być dla nas wyjątkowo cenny – mówi ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w swym nauczaniu wzywa do odnowy życia religijnego pasterzy i wiernych. Do radykalnego nawrócenia i wierności Ewangelii. „Kościół cierpi, jest wyszydzany, a jego nieprzyjaciele znajdują się w jego wnętrzu”, czytamy w najnowszej książce kardynała „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli”. Jej promocja odbędzie się dziś w Warszawie.  

Kardynał Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, to duchowny obdarzony wielką charyzmą, która w połączeniu z głęboką modlitwą, namysłem wiary i gorącą miłością do Kościoła nie boi się mówić odważnie o atakach, z jakimi zmaga się dzisiejszy Kościół. Te ataki to zakusy diabła i złych mocy, które nie tylko atakują święty Kościół z zewnątrz, ale przenikają także do jego wewnętrznych struktur. – Rolą proroka jest rzetelna religijna i moralna ocena przeszłości i teraźniejszości, z myślą o kształtowaniu przyszłości. W naszej epoce, gdy większość ludzi zajmuje się prognozowaniem czy przewidywaniem przyszłości, kard. Sarah zajmuje się jej kształtowaniem. Dokonuje tego przez dogłębne formowanie ludzkich sumień – wskazuje ks. prof. Waldemar Chrostowski i podkreśla, że kardynał czyni to, pisząc książki adresowane zarówno do wysoko postawionych dostojników kościelnych, jak i wszystkich wiernych świeckich. Najnowsza publikacja tak jak dwie poprzednie: „Bóg albo nic. Rozmowa o wierze” oraz „Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu” to bestsellery na skalę światową przetłumaczone na kilka języków. W Polsce wydane zostały nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek. 

Bieżącą sytuację Kościoła ks. kard. Robert Sarah odważnie porównuje do wewnętrznego życia zdrajcy Judasza. „Imię Judasz na całą wieczność jest imieniem zdrajcy, a jego cień unosi się dziś nad nami. Tak, zdradziliśmy, tak jak on! Zaniedbaliśmy modlitwę. Wszystko przeniknęło zło skutecznego aktywizmu” – ostrzega. – Przeczytałem, dosłownie jednym tchem, książkę kard. Roberta Saraha „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli” i jestem pod jej wielkim wrażeniem. Autor zwraca uwagę, że współczesny czas Kościoła jest naznaczony „tajemnicą Judasza” – akcentuje ks. prof. Chrostowski i tłumaczy, że większość wiernych kojarzy Judasza z jego losem po zdradzie Jezusa, gdy popełnił samobójstwo. – Kardynał koncentruje się jednak na tajemnicy Judasza jeszcze przed dramatyczną zdradą. Składały się na nią „mniejsze” zdrady, czyli nasilająca się erozja w jego umyśle i sumieniu. Kardynał Sarah ma więc na myśli to, co dokonało się w Judaszu, zanim zdradzieckim pocałunkiem wydał Jezusa na śmierć. Rozważa tajemnicę Judasza, który jest blisko Jezusa, a jednocześnie od Niego się oddala. Tym sposobem kardynał ukazuje nam, że jeśli nie przyjdzie opamiętanie i osoby odpowiedzialne za kształt życia Kościoła nie dokonają należytego nawrócenia, może się to skończyć – analogicznie jak historia Judasza – całkowitą zdradą Jezusa – ostrzega biblista z UKSW. 

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów jak współczesny prorok przestrzega, że „Judasz chciał zaprowadzić królestwo Boże na ziemi natychmiast, ludzkimi środkami i według swych osobistych planów. […] Judasz mimo wszystko odsunął się. Przestał słuchać Chrystusa. Przestał mu towarzyszyć w długich nocach milczenia i modlitwy. Uciekł w sprawy świata. Zajął się trzosem, pieniędzmi i handlem. Kłamca nadal chodził za Chrystusem, ale już w Niego nie wierzył. Szemrał”. Nie ma wątpliwości, że podobnie zachowuje się wielu biskupów, księży i świeckich, których upomina, że „w Kościele niezbędna jest prawdziwa reforma, która musi na nowo w samym środku postawić Krzyż!”. Dostrzegając zagrożenia i znając odpowiedzialność ciążącą na ludziach Kościoła, ks. kard. Robert Sarah podkreśla, że „koniecznie i pilnie musimy się nawrócić. Koniecznie i natychmiast musimy zmienić kierunek”. Ma on na myśli nasze życie, które w pierwszej kolejności powinniśmy zreformować. Zarówno duchowni, jak i świeccy. Odpowiedzialni za Kościół – Z lektury książek kard. Roberta Saraha powinna wypływać świadomość, że wszyscy ochrzczeni jesteśmy Kościołem. Pamiętajmy jednak, że komu więcej dano, od tego więcej wymagać się będzie. Ci, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za kształt życia kościelnego, powinni być świadomi ciążących na nich szczególnych powinności wobec Boga – wskazuje ks. prof. Chrostowski. Zauważa jednocześnie, że wierni świeccy mogą w nauce kardynała odkryć prawdziwego proroka. – To powinno nas wszystkich przepełnić radością, bo jest widzialnym znakiem, że Bóg nie opuścił swego Kościoła. Kardynał Sarah jest podporą, dzięki której nie powinniśmy patrzeć na Kościół oczami „świata”, oczami socjologów, psychologów i dziennikarzy patrzących z zewnątrz, gdyż Kościół ma stale żywotne wnętrze, którym jest Jezus Chrystus. Profetyczny głos kard. Saraha to również zobowiązanie do ustawicznej refleksji nad tym, czy dostatecznie dużo działamy dla jedności Kościoła i trwałej obecności zasad ewangelicznych w naszym życiu – akcentuje. 

Ksiądz kardynał Robert Sarah weźmie dziś udział w promocji swej książki w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie. Jutro będzie uczestniczył w Forum Szkół Katolickich na Jasnej Górze, gdzie wygłosi prelekcje: „Kościół – kryzys i odnowa” oraz „Misja katolickiego wychowawcy”.  Krzysztof Gajkowski

13 listopada 2019

Kard. Sarah: mentalność antykoncepcyjna doprowadziła do przejęcia szkół przez LGBT

Gwinejski kardynał mocno skrytykował ideologię LGBT, która dzisiaj przejmuje kontrolę nad rządami państw i ośrodkami edukacyjnymi, jednak jej początków upatruje w szeroko podzielanej i przyjętej przez Zachód mentalności antykoncepcyjnej.

„Destrukcja seksualnej tożsamości, zwanej często teorii gender (…) może być rozumiana jako antropologiczna konsekwencja praktycznej mutacji” – kard. Robert Sarah mówił zgromadzonym podczas kongresu hiszpańskich katolików na uniwersytecie San Pablo w Madrycie.

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego nie miał wątpliwości, że początków gender można szukać w połowie XX w., kiedy na szeroką skalę w społeczeństwach Zachodu rozpowszechniła się tzw. mentalność antykoncepcyjna. Nowe podejście stanowiło pokłosie wynalezienia pigułki antykoncepcyjnej.

„Pierwszy ślad wiedzie do kobiet (…) tak naprawdę, mentalność antykoncepcyjna rozpowszechniona mocno po 1950 r. umożliwiła głęboki rozdział pomiędzy kobietą a jej ciałem, rozdział, który radykalnie wpłynął na rozumienie ludzkiej seksualności, małżeństwa, rodzicielstwa i oczywiście wychowania” – przekonywał.

Jako podsumowanie takiego myślenia podał zdanie francuskiej feministki Simone de Beauvoir: „nie rodzisz się kobietą, ale się nią stajesz”. Pigułka antykoncepcyjna w jej rozumieniu „wyzwoliła” kobietę od dotychczasowych ról; matki, żony, wychowawczyni itd., uważanych przez de Beauvoir za wyraz opresji mężczyzn nad kobietami.

Następnie kardynał wykazał jak takie podejście redukuje akt małżeński – lub w ogóle akt seksualny jedynie do chwilowej przyjemności, odzierając go z celowości jakim jest przekazanie życia i wyrażenie w tym woli Bożej. „Skoro seksualności nie upatruje się już w kategorii przekazania życia, to tak samo nie można mówić o homoseksualizmie jak o wypaczeniu, lub obiektywnym i perwersyjnym nieuporządkowaniu” – podkreśla.

Z tego już prosta droga do narzucania w imię tolerancji i akceptacji niezgodnego z zamysłem Bożym stylu życia. Część walki o „antropologiczne odwrócenie” zaczyna się już w szkołach. Dla LGBT bowiem – przekonuje kardynał – nie chodzi już o tolerancję i akceptację, ale „narzucenie nowej koncepcji istoty ludzkiej” oraz stworzenie „nowego człowieka”.

„Niewinnymi ofiarami stają się głównie dzieci, których zafascynowani libertariańskimi sloganami i zauroczeni śpiewem tymczasowych syren rodzice, nie wspierają autentycznego wzrostu osoby ludzkiej i formacji ich pociągu seksualnego. Wszystkie te presupozycje i błędne koncepcje wolności, rozumiane są jako uleganie bez żadnych ograniczeń wszystkim pragnieniom. Jak dalekie są one od prawdziwej wolności, którą jest realizacja powołania człowieka używającego wolnej woli do wybierania prawdy i wybrania swojego prawdziwego dobra” – konkludował.

Źródło: lifesitenews.com
PR        




7 listopada 2019

Dość parad wstydu


Samorządowcy postulują zakaz organizacji marszów LGBT ze względu na obrazę moralności publicznej – wartość chronioną Konstytucją. 

Lubelski radny Tomasz Pitucha wskazuje, że zapisy Konstytucji RP i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dopuszczają ograniczenie prawa do wolności zgromadzeń m.in. ze względu na moralność publiczną. Co więcej, podobne zapisy były wcześniej obecne w polskiej ustawie o zgromadzeniach, ale zostały usunięte za czasów rządów PO. Dlatego samorządowcy uważają, że może być zasadne podjęcie inicjatywy wprowadzenia tego typu przepisów. 

Prawnicy podkreślają, że gwarantowane w Konstytucji (art. 31) prawo do zgromadzeń nie ma charakteru nieograniczonego. I można je ograniczać, nie naruszając istoty wolności i praw, m.in. ze względu na moralność publiczną. 

– Ustrojodawca przesądził, że moralność publiczna, jako wartość szczególnie chroniona, może stanowić ustawową przesłankę ograniczenia niektórych praw i wolności, w mojej ocenie właśnie m.in. wolności wyrażania poglądów – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Paweł Bała, adwokat. 

– Na marginesie zauważmy, że w przypadku niektórych zgromadzeń publicznych pojawiają się rozliczne wątpliwości, gdzie kończy się głoszenie poglądów, a np. zaczyna publiczne manifestowanie zachowań nieobyczajnych, godzących w moralność publiczną czy wprost stanowiących wykroczenia, czy to tzw. nieobyczajnego wybryku, czy wywołania zgorszenia w miejscu publicznym – dodaje prawnik. 

– W mojej ocenie, demokratyczne państwo prawne nie zakłada anarchii i niczym nieskrępowanych zachowań czy wypowiedzi w miejscach publicznych, lecz zakłada, iż dla wartości szczególnie cenionych przez ustrojodawcę, jak moralność publiczna, dopuszczalne są ustawowe ograniczenia dla niektórych zachowań, które są nieakceptowane przez przytłaczającą większość społeczeństwa – zaznacza dr Bała.