25 listopada 2020

Prymas Wyszyński o Kościele, który jest siłą Narodu


„Czy rzeczywiście kryzys Kościoła? Co w takiej sytuacji powiedziałby nam kardynał Wyszyński, który kochał Kościół i służył mu całym swoim życiem" – pyta Anna Rastawicka, jedna z najbliższych współpracowniczek Prymasa Tysiąclecia. - Zapewne zaprosiłby nas, abyśmy spojrzeli na Kościół głębiej, jako na wspólnotę Bożo-ludzką – dodaje.

Jesteśmy świadkami bolesnych wydarzeń w życiu Kościoła. Oskarżany jest on o to, że miesza się do polityki bo strzeże Bożego prawa – Nie zabijaj, a przecież jest to prawo naturalne, ogólnoludzkie. Z powodu zgorszenia grzechami kapłanów wielu ludzi ma pokusę zwątpienia i odejścia od Kościoła czy wręcz apostazji.

CHRYSTUS ŻYCIEM KOŚCIOŁA

Kościół to nie tylko instytucja, nie tylko hierarchia i kapłani, to wspólnota, którą ożywia i przenika sam Chrystus. W jednej z konferencji po Soborze Watykańskim II prymas Wyszyński mówił:

Gdy uczyłem się katechizmu w moim rodzinnym miasteczku (Andrzejewie), największą dla mnie udręką było nauczyć się definicji Kościoła. Pamiętam ją do dziś dnia. Ale nie powiedziano mi, że w Kościele jest przede wszystkim Chrystus. A Konstytucja o Kościele mówi nam przede wszystkim o tym, że Kościół to Chrystus żyjący, przebijający się przez strukturę Kościoła do dusz ludzkich. Wydobycie Chrystusa z definicji Kościoła i ustawienie Go na czele ma rewelacyjne znaczenie („Dzieła zebrane”, t. XIII, s. 483).

W życiu Kościoła raz po raz przychodzą poważne kryzysy. Tak było po Soborze Watykańskim II, gdy zbyt radykalne, indywidualistyczne pragnienie „odnowy” zachwiało łodzią Kościoła w świecie i doprowadziło do odejścia wielu kapłanów. Mówiono wtedy o „kryzysie Kościoła”. Prymas Wyszyński prostował to określenie, tłumacząc, że można mówić raczej o „kryzysie ludzi w Kościele”, bo w swojej istocie Kościół jako ciało Chrystusa nie podlega kryzysowi: „Kościół znajdujący się w drodze jest Kościołem nieustannego przełomu, który dokonuje się w dzieciach Bożych. To przełom z niewiary ku wierze, z grzechu ku łasce, z ignorancji ku wiedzy. Bywa niestety i na odwrót. Bojowaniem jest życie człowieka. Trzeba więc niemało namęczyć się i nacierpieć, aby dojść do wyznaczonego celu. Różne są losy Kościoła. Jak Chrystus, ma on swój Tabor i Kalwarię. Jednak tylko Kościół ma gwarancję, że Chrystus będzie z nim po wszystkie dni, aż do skończenia świata i że bramy piekielne nie zwyciężą go.

Można więc mówić o religijnym kryzysie poszczególnych ludzi, nie jest to jednak kryzys Kościoła. Kościół jest zawsze Nauczycielem Dobrym, który naucza w prawdzie, przebijając się przez świat, przez wszystkie jego kłopoty, trudności i męki. Przebija się niekiedy boleśnie, ale zawsze żywotnie.”

Żadne trudności nie zmieniają istoty Kościoła i prawdy, że my wszyscy stanowimy tę wspólnotę. Kardynał Wyszyński mówił:

Ty jesteś Ciałem Chrystusowym i współczłonkiem, więc Ty jesteś Kościołem Bożym. Jest to tak odważnie powiedziane! Ale dlaczego mam być Kościołem? Dlatego, że w Tobie jest Trójca Święta – tak jak w Kościele. Dlatego, że w Tobie jest Słowo Wcielone, żyjący Chrystus historyczny – tak jak w Kościele. W Tobie jest nieustannie Duch Święty, który jest Duchem Ojca i Syna, i nieustannie mówi w Tobie. Ciebie ogarnia najlepsze serce Krewniaczki Trójcy Świętej, Matki Boga Wcielonego, Maryi. Na Tobie jest wszystko, co Kościół wziął z krzyża Chrystusowego i ma dla Ciebie. Po Tobie spłynęła woda chrztu świętego i jesteś ochrzczonym człowiekiem („Dzieła zebrane”, t. V. s. 350).

Takie przeżywanie Kościoła owocuje miłością do niego. Mówił:

Taki jest mój Kościół i ja jestem w tej chwili ogarnięty moim Kościołem. Ja go noszę w sobie. Cały mój Kościół – „Ecclesia” jest we mnie. A zarazem jestem z Kościołem i w Kościele. Nieraz przyglądam się swemu ciału, troszczę się o nie, czynię różne konieczne zabiegi, daję mu odpoczynek, pokarm, lekarstwo. Znam swoje ciało. A mój Kościół też jest moim Ciałem. I on też potrzebuje tych detalicznych moich zabiegów, aby całe Ciało było zdrowe. Może teraz zrozumiemy, co powiedział Chrystus: (…) Ten, który słucha słowa Bożego i strzeże go, ten matką moją jest. Słucham Kościoła – ja! Strzegę Kościoła – ja! Matką jestem – ja! Matką tego wielkiego Chrystusa – Kościoła! („ Dzieła zebrane”, t. V. s. 354).

Dzisiaj stajemy wobec wielkiej próby. Musimy być czujni, aby nie dać się zwieść.

KOŚCIÓŁ NA STRAŻY ŻYCIA

Fakt, że Kościół stoi na straży życia nie jest wtrącaniem się w kompetencje władzy świeckiej. W 1956 roku, po przegłosowaniu w Sejmie ustawy o przerywaniu ciąży na życzenie, posłowie katoliccy powiedzieli Księdzu Prymasowi Wyszyńskiemu, że głosowali przeciwko, ponieważ są katolikami. Odpowiedział: „Wystarczyło powiedzieć ponieważ jestem człowiekiem głosuję przeciwko Ustawie” (8 VI 1962).

Maleńki człowiek pod sercem matki jest odrębnym bytem, chcianym przez Boga:

Wartość życia ludzkiego jest suwerenną domeną Boga, bo Bóg unosi się nad życiem ludzkim i jego przeznaczeniem. (…) a więc ani rodzina, ani społeczeństwo nie mają prawa przekreślać życia, czy pozwalać komukolwiek na przekreślanie go, bo prawo do życia jest wyższego rzędu. Stąd wnioski: życie człowieka nienarodzonego jest zawsze nietykalne i prawnik nie ma tytułów, aby tym życiem wprost dysponować.

Każde tak zwane prawo, które daje komukolwiek możność dysponowania i przesądzania o życiu ludzkim, jest bezprawiem. Każdy czyn, który zmierza wprost do zniszczenia i przekreślenia prawa człowieka do życia jest zwykłą zbrodnią. Władza publiczna nie ma więc takiego prawa! Gdyby ktokolwiek i komukolwiek dał takie prawo, nie wolno z takiego «prawa» korzystać. Korzystanie z takiego prawa byłoby zamachem na podstawowe prawo człowieka i i bezpieczeństwo społeczne (2 XII 1956).

KOŚCIÓŁ SIŁĄ MORALNĄ NARODU

Kościół od tysiąca lat wszczepiony jest w życie naszego narodu i ubogaca nas wartościami, których nie zastąpi żadna ideologia. Żądanie oddzielenia Kościoła od państwa jest bezzasadne, ponieważ ten rozdział istnieje.

Kościół, budząc w Narodzie odpowiedzialność, poruszając sumienia obywateli, służy narodowej racji stanu. (…) Kościół jest sprzymierzeńcem Narodu i głosi zasady Ewangelii oraz zdrowej moralności chrześcijańskiej, gdy budzi miłość ku Bogu i miłość społeczną, gdy nieustannie podtrzymuje wrażliwość moralną, obudzając poczucie obowiązku społecznego, zawodowego, kulturalnego, naukowego; gdy sam nieustannie wszystkim nam przypomina, iż życie Narodu i jego rozwój nie są możliwe bez ducha ofiary i braterskiej służby.

Prymas Wyszyński z przenikliwością męża stanu ostrzegał:

Wrogowie wiedzą, co Narodowi służy, a co mu szkodzi. I jeśli chcą mu szkodzić, niszczą to, co mu pomaga. Dlatego też najeźdźcy zawsze niszczyli Kościół i chcieli zatrzeć ślady moralności chrześcijańskiej w życiu Narodu. Dlatego starali się Naród upodlić i rozpić. Są to lekcje z niedawnej przeszłości. Obyśmy ich szybko nie zapomnieli, mogą się nam bowiem przydać!

Wrogów naszego Narodu poznajemy po tym, jak się odnoszą do Boga i do moralności chrześcijańskiej. Umieją oni ocenić sens tej moralności dla nas, wiedzą, że jest ona siłą i mocą Narodu, że najlepiej służy jego bytowi, całości i jedności. I dlatego chcąc zniszczyć Naród, niszczą jego wiarę i moralność chrześcijańską.

Uczmy się, Najmilsi, od wrogów doceniania tego, co najlepiej służy wolności i trwałości Narodu. Stosunek nieprzyjaciół Ojczyzny do moralności chrześcijańskiej to dla nas wskazanie, jak my mamy umacniać za wszelką cenę te kamienie węgielne wszelkiego budowania w rodzinach naszych. Dla Narodu najważniejszą siłą i bastionem jest rodzina. Kto jest przyjacielem Narodu – umacnia rodzinę, kto jest wrogiem Narodu – niszczy rodzinę (Warka, 7 V 1961).

NASZ KOŚCIÓŁ GRZESZNIKÓW

Współczesne wyzwania wymagają od nas umiejętności rozeznawania kiedy chodzi o rzeczywiste dobro Kościoła i narodu, a kiedy pod pozorem dobra kryją się inne intencje.

W świecie odchodzącym od Bożych praw, kwestionującym najbardziej podstawowe zasady moralne, pozytywnym zjawiskiem jest oczekiwanie nieskazitelnej moralności i prawdy szczególnie od biskupów i kapłanów. Mamy prawo tego oczekiwać! Nie możemy jednak zapominać, że księża nie „spadają” z nieba. Wywodzą się z naszych rodzin uwikłanych w różne dramaty i słabości! Może warto nie tylko oceniać ich, ale otoczyć modlitwą, życzliwością i troską.

Prymas Wyszyński nazywał Kościół wielkim „stadionem”, na którym biegną święci i grzesznicy.

Jednak na «Bożym stadionie» nie da się tak rozdzielić. Byli tacy, którzy proponowali Chrystusowi, aby wyrwać kąkol. On jednak odpowiedział: zostawcie to wszystko aż do żniwa, bo bieg jest wspólny. Kościół jest jeden – grzech i łaska w nim, pszenica i kąkol. Wszystko to rośnie razem, aż do żniwa. Jeden biegnie, inny się przewraca i leży. Jeden o drugiego się potyka. Tu wszystko jest zmieszane. Lekarz jedzie do trędowatych, zdrowi chorych pielęgnują. Nic się tu nie da oddzielić, od niczego nie można się odżegnać. Nie może być w Kościele jakiejś «uregulowanej jezdni» dla wybrańców, bo jedna jest droga dla wszystkich! On sam jest tą Drogą. Tak siebie nazwał i tego musimy się trzymać („Miłość na co dzień”, s. 137-138).

Dla oczyszczenia Kościoła potrzeba mocy Chrystusa i Jego łaski. Nie wystarczą komisje do „zbadania” domniemanych przestępstw i nadużyć. To, co jest faktyczną krzywdą ludzi musi być przez Kościół rozpoznane i ukarane. Ale nawet prawdę Chrystus kazał czynić w miłości. Kiedy przyprowadzono Mu kobietę pochwyconą na cudzołóstwie, nie potępił jej. Przeszedł ponad starotestamentalnym prawem, które nakazywało skazać ją na ukamienowanie i zastosował inne prawo – miłosierdzia. A wcześniej zaprosił oskarżycieli: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem”. Coś im Jezus przypomniał, pisząc na ziemi (J 7,7) i zaczęli po kolei odchodzić. Pamięć o tej scenie ewangelicznej nie oznacza bezkarności, ale prawdziwe oczyszczenie: „Idź a od tej chwili już nie grzesz ”.

Aby zbawić i ocalić człowieka Chrystus oddał własne życie na krzyżu. A my tak często mamy pokusę innych ukrzyżować. To nie jest droga oczyszczenia Kościoła.

ZWYCIĘSTWO PRZEZ KRZYŻ I PRZEBACZENIE

Zaciętą walką o prawość Kościoła można niszczyć Kościół, podważać wiarę i krzywdzić tysiące prawych kapłanów, którzy z poświęceniem służą Chrystusowi i ludziom. Dla prawych i wiernych Bogu księży upokorzenia przez które przechodzą, są udziałem w krzyżu Chrystusa.

Wspaniałe jest kapłaństwo, ale nie można być dobrym kapłanem bez męki, trudu i bólu. I Wy, rodząc w bólu Bogu dzieci duchowne, wiecie, że smutek wasz a radość się obraca. W waszym kapłańskim życiu potrzeba wiele męki. Nie chciejcie być od niej wolni, nie chciejcie, by wasze życie i praca kapłańska łatwo Wam upływały. Jeżeli Wy, Najmilsi, jesteście powołani do tego, by każdego dnia z radością ofiarować Ojcu Ciało i Krew Jego Syna, to do tej Ofiary musicie dołączyć wasze ciało, waszą krew i mękę. Dopiero z krzyża ofiary kapłańskiej będzie się w pełni radował lud Boży. My jesteśmy nie dla naszej radości, lecz dla radości ludu Bożego. Gdy nie ma innej drogi, aby usłużyć ludowi Bożemu, wypadnie nam nieraz oddać własne życie, ciało i krew, aby mógł się radować lud Boży.

Trzeba rozumieć ludzi, którzy doznali krzywdy moralnej w Kościele. Czy wystarczy samo ujawnienie prawdy i napiętnowanie winnych? Sprawiedliwość jest konieczna. Jednak wewnętrzną wolność przynosi dopiero przebaczenie. Ono jest kluczem do własnej celi więziennej – mówił prymas Wyszyński. Sam doznał wielu krzywd, a mimo to wyznał: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, żebym ich nienawidził”.

Każda krwawiąca rana Kościoła woła do nas o modlitwę i jeszcze większą mobilizację w czynieniu dobra. Przezwyciężając doświadczenie zgorszenia stajemy razem z Matką Chrystusa pod Jego krzyżem. Pragnienie świętości Kościoła jest dla nas zaproszeniem, abyśmy nie oglądając się na innych wiernie szli drogą przykazań, chociaż ta droga prowadzi przez krzyż.

Mądry Pasterz, kardynał Wyszyński mówił:

Nie ma na tej ziemi radości bez krzyża, bez męki, bez trudu! Ciężko jest być wiernym Bożym przykazaniom, ale ta wierność bardzo rychło nagrodzona jest wielką radością. Krzyż zamienia zachowane przykazania w radość, ale pogwałcone przykazanie – mnoży krzyże i mękę.

Szalejąca dzisiaj burza przeminie, łódź Kościoła przebrnie przez wszystkie trudności.

Niejeden raz Kościół był ukrzyżowany i niejeden raz zapowiadano jego koniec. Spotykamy się nieraz z oceną, że Kościół znajduje się dziś w sytuacji trudniejszej niż po reformacji Lutra, a to, co się dzisiaj dzieje, jest groźniejsze od modernizmu z czasów świętego Piusa X.A jednak tamto minęło i Kościół pozostał… Wszystko przeminęło i wiele jeszcze przeminie… Bo tylko on ma słowa Żywota. Tylko on może uratować wszystkich, nie wyłączając tych, którzy tak strasznie boją się o jego losy. Obowiązuje nas zwykła, prosta, dziecięca wiara i spokój dzieci Bożych. «Dokąd pójdziemy?... Słowa Żywota Ty masz…» (J 6,68). «Nie lękaj się, maleńka trzódko…» – zapewniał Chrystus, widząc lęk w oczach Apostołów – «albowiem Ojcu spodobało się dać wam królestwo» (Łk 12,32). W chwilach zamętu trzeba umieć zachować spokój, który czerpiemy z wiary.

W czasach największych doświadczeń zawsze w naszych dziejach była Matka Chrystusowa. I dzisiaj cała nadzieja w Niej. Maryja nie odeszła do historii, jest obecna pod krzyżem swojego Syna żyjącego w Kościele, w każdej duszy ludzkiej. Prymas Wyszyński, który w trudnych czasach komunizmu miał być zniszczony, zaufał Maryi i nie zawiódł się. Mówił:

Jest wolą Boga, jest wolą Kościoła świętego, by to najwspanialsze dzieło Trójcy Świętej – Maryja, żyła w pracy Kościoła. Skoro stanęła na Kalwarii po prawicy Zbawcy, skoro zasiadła po prawicy Króla – Zwycięzcy śmierci, musi i w pracy Kościoła stanąć na progu każdej duszy.

***

Anna Ractawicka - członkini Instytutu Prmasowskiego, propagatorka nauczania Prymasa Tysiąclecia, przez lata należąca do grona osób z jego najbliższego otoczenia. Urodziła się 9 czerwca 1944 roku w Warszawie. W latach 1969–1981, pracując w Sekretariacie Prymasa Polski, była świadkiem życia Sługi Bożego. Od 1981 roku, pracując w Instytucie Prymasowskim, Anna Rastawicka działała na rzecz utrwalenia duchowego dziedzictwa, nauczania i zachowania pamięci o kard. Stefanie Wyszyńskim. Wśród prac opublikowanych przez Instytut Prymasowski, m.in. dzięki pracy redakcyjnej Anny Rastawickiej, szczególne miejsce zajmuje wielotomowe wydawnictwo „Dzieła zebrane” kard. Wyszyńskiego. Anna Rastawicka to także autorka licznych artykułów na temat życia i nauczania Prymasa Tysiąclecia, m.in. na łamach „Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego” i „Naszego Dziennika”. Współpracuje jako konsultant merytoryczny z Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie.

6 listopada 2020

Na pomoc kobietom - plakat/ulotka do wydrukowania i rozdawania.

 


Ewa Kowalewska: coś przegapiliśmy w edukacji młodych


Aborcja, również bardzo ciężko chorego dziecka, pozostawia uraz na całe życie. Na dodatek nie ma szans, aby się z dzieckiem pożegnać.

– Przejęcie młodych i wmówienie im – że kobiety są przez Kościół i prawicowych polityków straszliwie krzywdzone – i na tej bazie wzbudzenie młodzieńczego buntu, spowoduje, że już za kilka lat ci młodzi sami całkowicie zmienią naszą rzeczywistość. To jest największe zagrożenie obecnej sytuacji! – mówi KAI Ewa H. Kowalewska, stojąca na czele Human Life International Polska-Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia.
Reklama

KAI: Ostatnie wydarzenia w Polsce wszystkich nas poruszają. Jak Pani ocenia obecną sytuację po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej?

Ewa Kowalewska: Wyrok TK przyjęliśmy z ulgą, bo legalna selekcja ludzi w Polsce była sprawą niezwykle poważną. Przyznaję jednak, że obecna sytuacja jest bardzo trudna, gdyż dominują emocje i agresja. To nie mieści się w żadnej formule dysputy społecznej i robi wrażenie, że ktoś wykorzystuje sytuację w zupełnie innym celu niż deklarowany. Od razu widać, że zdrowie ludzi czy bezpieczeństwo dziecka nie ma tutaj większego znaczenia. Ataki na kościoły, przerywanie Eucharystii, to są sytuacje, jakich dotychczas nie było w polskiej historii. Tego nie robili nawet komuniści. Atak na Kościół nie jest przypadkowy. To jest konsekwentna akcja podrywania jego autorytetu. Najlepiej to podsumował abp. Stanisław Gądecki przypominając, że stanowisko Kościoła ws. aborcji jest znane od zawsze i niezmienne.

Wiele młodych dziewczyn, ewidentnie „napuszczonych” i pełnych gorącego oburzenia, robi awantury, ale zupełnie nie rozumie, że są zmanipulowane, oszukane i kompletnie pogubione. To nie przypadek! Od trzech lat staram się pokazać na przykładzie Irlandii, że celem przeciwnika jest właśnie młodzież. Przejęcie młodych i wmówienie im – że kobiety są przez Kościół i prawicowych polityków straszliwie krzywdzone – i na tej bazie wzbudzenie młodzieńczego buntu, spowoduje, że już za kilka lat ci młodzi sami całkowicie zmienią naszą rzeczywistość. To jest największe zagrożenie obecnej sytuacji!

KAI: Czy rzeczywiście te dziewczyny nie wiedzą, co czynią? Przecież powinny mieć wiedzę, choćby wyniesioną ze szkoły na temat rozwoju prenatalnego człowieka?

– Wydaje się, że coś zgubiliśmy w podstawowej edukacji i one naprawdę tej wiedzy nie mają, co powoduje, że łatwo ulegają propagandzie i wykrzykują hasła nie mające żadnego odniesienia do faktów biologicznych. Wrzeszczą, wyzywają, przeklinają, atakują, ale tak naprawdę nie wiedzą, o co chodzi. Ma to robić wrażenie spontanicznej reakcji pokrzywdzonych kobiet, ale jak przyjrzeć się lepiej, za ich plecami stoją zakapturzeni mężczyźni, którzy tworzą świetnie przygotowane i wyposażone zaplecze. Całość ma wszędzie podobny scenariusz, więc robi wrażenie znakomicie zorganizowanej i dofinansowanej akcji.

KAI: One krzyczą, że bronią kobiet, które będą umierać i cierpieć, jeżeli nie będą mogły dokonać aborcji. To bardzo mocne argumenty?

– Argumenty te są oparte na fałszywych założeniach. Zakładają, że aborcja jest bezproblemowa i bezpieczna, co nie jest prawdą. Cierpienie zawsze towarzyszy aborcji, która pozostawia ślad na całe życie. Nie można zanegować biologicznego faktu, że jak dziecko się poczęło i rozwija w łonie mamy, to istnieje, rozwija się i z czasem musi się jakoś wydostać na świat – żywe albo martwe. Aborcja powyżej 20 tygodnia ciąży nie jest prostym zabiegiem. Te dziewczyny wmawiają sobie, że zabicie chorego dziecka w łonie matki jest bezproblemowym pozbyciem się problemu na zawsze. To nie jest prawda! Dziecko ginie, cierpienie pozostaje. Aborcja, również bardzo ciężko chorego dziecka, pozostawia uraz na całe życie. Na dodatek nie ma szans, aby się z dzieckiem pożegnać, przytulić je, ochrzcić, zrobić pamiątkowe zdjęcie, godnie pochować i odpłakać żałobę, Pozostaje ciężki uraz oraz powikłania i fizyczne, i psychiczne, i duchowe. Te młode dziewczyny na ulicach żądają, aby stało się coś fizycznie niemożliwego. Oczekują, że zabicie dziecka usunie całkowicie problem, tak jakby cofnął się czas, a ono nigdy się nie poczęło. Po prostu ideologizują zgodnie ze swoimi oczekiwaniami. Natury jednak oszukać się nie da!

Mam poważną wątpliwość czy te młode, manifestujące feministki w ogóle zapoznały się z orzeczeniem TK? Ta rozprawa dotyczyła tylko przypadku, „gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu (poczętego dziecka) albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Czy się to komuś podoba czy nie, nie podważono możliwości wykonania legalnej aborcji w sytuacji, gdy zagrożone jest życie i zdrowie matki oraz gdy ciąża powstała na skutek czynu zabronionego. Decyzja TK jest jasna, zgodna z prawem i „odkręcić” się jej nie da.

KAI: Te dziewczyny żądają praw dla kobiet, ale czy obchodzą ich chore prenatalnie dzieci, które się usuwa?

– Każde dziecko w okresie prenatalnym nazywają płodem i odmawiają mu człowieczeństwa, negując fakty biologiczne. Ale przecież płód to termin określający tylko fazę rozwoju człowieka, tak jak noworodek, niemowlę itd. Chore dziecko jest dla nich niczym, zbędnym balastem, który należy jak najszybciej usunąć i wyrzucić. To dotyczy tak samo dzieci przed urodzeniem, jak i tych, które się już urodziły. W Holandii w ramach programu eutanazji można za zgodą rodziców i lekarzy zabić już urodzone dziecko, tylko dlatego, że jest chore lub obciążone wadą genetyczną. Natomiast należy przypomnieć, że w prawie międzynarodowym nie ma czegoś takiego, jak prawo kobiet do aborcji.

KAI: Pojawia się argument, że trzeba ”usunąć” chore dziecko, aby nie cierpiało po urodzeniu!

– Wiele osób jest o tym przekonanych. To nieprawda! Podczas aborcji powyżej 20 tyg. ciąży dziecko bardzo cierpi, najczęściej się dusi i jest to wyjątkowa tortura. Po urodzeniu, jeżeli ma cechy letalne, które uniemożliwiają mu przeżycie, może otrzymać prawidłową opiekę paliatywną i środki przeciwbólowe. W Polsce działa już wiele hospicjów perinatalnych, ale większość społeczeństwa o tym nie wie. Nawet lekarze nie wiedzą i nie kierują do nich w tak trudnych przypadkach. Tam można uzyskać wszechstronną pomoc i dla matki, i dla dziecka. Zarówno przed porodem, jak po. Dziecku należy się prawidłowa opieka paliatywna, której celem jest powstrzymanie bólu, jeżeli śmierć jest nieuchronna.

KAI: Czy chore dziecko należy ratować za wszelką cenę?

– Dla wielu osób życie chorego dziecka nie jest warte przeżycia. Wolą go nie ratować, aby umarło i aby nie mieć z nim dalszych problemów. Nie mówimy tutaj o tzw. uporczywej terapii czyli leczeniu wbrew logice i na siłę, ale o celowym zadawaniu śmierci. Zabicie człowieka z powodu złego stanu zdrowia to typowe rozwiązanie eugeniki. To selekcja ludzi i skrajna dyskryminacja. Co mogą o tym powiedzieć rodzice chorych dzieci? One przecież dużo rozumieją!

KAI: Pojawiło się też hasło „piekło kobiet”, którym ma być zmuszanie ich do urodzenia chorego dziecka, czy rzeczywiście decyzja o urodzeniu jest aż tak bolesna i trudna?

– Poważna choroba dziecka w łonie matki zawsze jest sytuację bolesną, wysoce stresującą i niezwykle trudną. W sytuacji podejrzenia, że dziecko jest prenatalnie poważnie chore, w realiach polskich szpitali na brzemienną matkę jest wywierana potężna presja, aby zgodziła się na aborcję. Robią to w pierwszej kolejności lekarze, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co mówią oraz za ewentualne pomyłki, które się przecież zdarzają. Kobieta, która jest załamana, przerażona, zestresowana otrzymuje „zalecenie”, aby coś „z tym zrobić”, aby nie była głupia i zgodziła się na aborcję. Inne rozwiązania są często negowane. Zdarza się, że wystraszona rodzina i znajomi także tę presję podtrzymują. To jest prawdziwe piekło kobiet!
Zakaz aborcji eugenicznej zmusi pracowników służby zdrowia do zaprzestania aborcyjnej presji, ukierunkowując ich działania na leczenie i wskazywanie pozytywnych rozwiązań w tej trudnej sytuacji, np. możliwości uzyskania fachowej pomocy w hospicjum perinatalnym. Kobieta nadal pozostanie pod opieką lekarską, gdyż tak powikłana ciąża może być poważnym zagrożeniem dla jej zdrowia i życia.
Są wśród nas takie matki, które się tej presji nie poddały i ofiarowały swoim dzieciom życie i miłość. Wiele z nich potrafi mówić o swoim trudnym macierzyństwie i daje wspaniałe świadectwo. Mówią o tym, jak ważna dla nich była możliwość pożegnania się z dzieckiem, przytulenia go i odpłakania żałoby. Rana w sercu powoli się zabliźnia, nie pozostając otwarta, jak przy aborcji. Na zawsze jednak tkwi w nich poczucie krzywdy, gdy wspominają presję, aby dokonały aborcji.

KAI: Co na to lekarze, którzy są specjalistami i to właśnie oni zajmują się takimi przypadkami?

– Kodeks Etyki Lekarskiej wyraźnie mówi, że w sytuacji ciąży lekarz ma pod opieką dwoje pacjentów: i matkę, i jej nienarodzone dziecko. Tymczasem 800 lekarzy napisało do TK, aby nie wydawano orzeczenia w tej sprawie. Ktoś przecież w Polsce wykonuje te aborcje. Prezes Krajowej Rady Lekarskiej porównał nawet kontynuowanie ciąży po stwierdzeniu cech letalnych u dziecka do uporczywej terapii, To skandaliczna opinia, gdyż ciąża jest zjawiskiem naturalnym, natomiast jej przerwanie drastyczną interwencją w celu jak najszybszego pobawienia dziecka życia. Lekarka jednego z warszawskich szpitali oświadczyła w telewizji, że wszystkie umówione już zabiegi będą się odbywały do czasu publikacji decyzji TK. Ona się nie wstydzi tego, co mówi, chociaż promuje eugenikę, czyli selekcję pacjentów. Czy w ogóle zdajemy sobie sprawę, że eutanazyjny program T4 realizowany przez Niemcy hitlerowskie był przeprowadzany przez znakomitych lekarzy z wysokimi tytułami naukowymi?

Mamy jednak w Polsce wielu świetnych lekarzy, którzy ratują ludzkie życie, zgodnie z Przysięgą Hipokratesa. Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich opublikowało pozytywne oświadczenie, środowisko to jednak jest nieliczne. Pojawiają się bardzo cenne wypowiedzi, ale niestety wielu lekarzy milczy, gdyż po ataku na prof. Chazana obawiają się ataku i utraty pracy.
Reklama

KAI: Pojawiła się opinia, że nie będzie już po co robić badań prenatalnych?

– To pokazuje, że były one robione w celu denuncjacji pacjenta i jego unicestwienia w sytuacji poważnej choroby. Decyzja TK daje możliwość robienia badań prenatalnych w celu zdiagnozowania problemu i leczenia małego pacjenta jeszcze w łonie matki. Współczesna medycyna pozwala na wiele zabiegów w okresie prenatalnym, które mają olbrzymie znaczenie dla ratowania zdrowia rozwijającego się w łonie matki dziecka.

KAI: Jaka jest perspektywa dla kobiet, które wiedzą, że ich dziecko urodzi się poważnie chore, będzie niepełnosprawne przez całe życie i będzie wymagało nieustannej opieki. Czy nie wymaga to heroizmu?

– Wiele młodych dziewczyn jest przerażonych perspektywą nieustannej opieki nad chorym dzieckiem. To zrozumiałe! Inaczej planują swoje życie. Nikt jednak nie zmusza ich do heroizmu, chociaż są matki, które się tego z miłości podejmują. Jeżeli opieka nad chorym dzieckiem jest z jakichś przyczyn niemożliwa, istnieje wiele możliwości rozwiązania tak trudnej sytuacji. Istnieją domy opieki, najczęściej prowadzone przez Kościół i siostry zakonne, a także przez niektóre organizacje pozarządowe. Prawa do dziecka można się zrzec i pozostawić je w szpitalu czy w Oknie Życia. Są rodziny, które adoptują takie chore dzieci i to jest prawdziwy heroizm. Tak czy inaczej chore dziecko w naszym kraju zawsze otrzyma konieczną opiekę i leczenie.

KAI: Czy podważanie zapisu w Konstytucji RP, że każdy człowiek ma prawo do życia poprzez akceptowanie wyjątków nie prowadzi do dalszego naruszania tej elementarnej zasady?

– Promocja eugeniki jest niebezpieczna dla każdego z nas. Przecież możemy zachorować lub ulec wypadkowi i wymagać nieustannej opieki, zwłaszcza na starość. Argumenty eugeniczne i promocja eutanazji są bardzo podobne: „życie nie warte przeżycia”. Koronnym argumentem legalizacji eutanazji jest „przeciwdziałanie” cierpieniu. Jest to argumentacja fałszywa, gdyż cierpienie można leczyć i mu zapobiegać w opiece paliatywnej. Początkowo ma ona dotyczyć poważnie chorych ludzi, którzy powinni wyrazić na to zgodę. Praktyka jednak jest inna. O życiu pacjenta decydują lekarze i rodzina. W tym roku w Holandii zaakceptowano eutanazję dla osób z demencją, nawet jeżeli protestują. Nikt także nie pyta o zdanie małych dzieci. Jak są poważnie chore, można je legalnie uśmiercić już po urodzeniu za zgodą rodziców. Tak więc z czasem ci sami młodzi ludzie, którzy obecnie uważają, że eugenika jest uzasadnieniem dla zabicia chorego, nienarodzonego dziecka, będą z łatwością akceptować propagandę eutanazyjną. O ile nie będzie poważnej edukacji społecznej na ten temat, która do nich dotrze, jest bardzo prawdopodobne, że już za kilka lat (a może i szybciej) wprowadzą dla nas eutanazję.

KAI: Obecnie Prezydent Duda rozważa możliwość wprowadzenia listy chorób letalnych nienarodzonego dziecka, które uzasadniałyby przeprowadzenie aborcji. Ma to na celu uspokojenie emocji społecznych, czy to dobre rozwiązanie?

– Ten pomysł jest bardzo zły. W ogóle nie sposób wyobrazić sobie, jakie schorzenia zostałyby wpisane na tę listę. U każdego pacjenta ich przebieg może być różny. Do tego dochodzą interakcje i powikłania. To byłoby otwarcie okna, które kompetentnie i zgodnie z prawem zamknął Trybunał Konstytucyjny. Czyli byłaby to ustawa łamiąca konstytucję!

Poza tym pozostawienie jakiejkolwiek możliwości pozbawienia życia osoby ludzkiej z powodu stanu zdrowia nadal byłoby akceptowaniem przez państwo eugeniki, czyli selekcji ludzi i ich dyskryminacji ze wszystkimi tego następstwami, włącznie z akceptowaniem programów eutanazyjnych już po urodzeniu. W tej sytuacji powstałaby poważna obawa, że Państwo Polskie nie zapewnia pełnej ochrony życia swoim obywatelom i zakres tych wyjątków może z czasem ulegać rozszerzeniu.

Także argument, że wprowadzenie takiego zezwolenia uspokoi nastroje społeczne jest wątpliwy. Jak widać, organizatorzy manifestacji mają inny cel i nadal będą kwestionować decyzję TK. Już dzisiaj krzyczą, że ich celem jest legalizacja aborcji na każde życzenie kobiety i obalenie rządu. Ustępowanie jedynie pokazałoby, że organizowanie zadymy na ulicach i atakowanie kościołów jest skuteczne, więc warto to kontynuować.

KAI: Co w tej sytuacji powinniśmy robić?

– Przede wszystkim należy zachować spokój, życzliwość wzajemną i nie dać się sprowokować. Musimy nadal bronić naszej wiary i naszych kościołów. Powinniśmy się modlić w intencji nawrócenia przeciwników życia. Te kobiety na ulicach często są już bardzo poranione i potrzebują naszego wsparcia i modlitwy. Naszym obowiązkiem jest też zapoznanie się z faktami biologicznymi, abyśmy mieli racjonalne argumenty podczas dyskusji. Poświęćmy czas młodym w naszych rodzinach, wysłuchajmy ich wątpliwości i żalów oraz starajmy się tłumaczyć. A przede wszystkim powinniśmy pomagać. Bardzo liczymy na rozszerzenie programu „Za Życiem”, co deklaruje rząd. Żadna rodzina wychowująca niepełnosprawne dziecko nie powinna zostać bez pomocy, która jest także obowiązkiem nas wszystkich.

KAI: Dziękujemy za rozmowę.

Prześladowania chrześcijan na świecie


Według raczej zaniżonych danych w ub. r. co najmniej 260 mln wyznawców Chrystusa doświadczyło różnych form niesprawiedliwości: dyskryminacji, przemocy fizycznej i innych ograniczeń.

Obchodzony 8 listopada XII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym jest okazją do przyjrzenia się, jak wygląda sytuacja chrześcijan w różnych krajach. To właśnie oni stanowią od dawna najbardziej prześladowaną grupę wyznaniową na świecie. Według raczej zaniżonych danych w ub. r. co najmniej 260 mln wyznawców Chrystusa doświadczyło różnych form niesprawiedliwości: dyskryminacji, przemocy fizycznej i innych ograniczeń.

Islam – główny wróg chrześcijaństwa?

Wszystkie raporty, poświęcone tym zagadnieniom, niezależnie od ich źródła (np. Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie [PKW], protestanckiej organizacji Open Doors [OD] czy Departamentu Stanu USA), wskazują jednoznacznie na szczególnie trudne położenie chrześcijan w krajach islamskich. Na przykład z dokumentu OD za 2019 rok wynika, że w pierwszej 50-tce krajów najbardziej ograniczających prawa chrześcijan, prawie 40 to te, w których przeważają i rządzą muzułmanie. A w pierwszej dziesiątce jest aż 7 takich reżimów, kolejno: Afganistan, Somalia, Libia, Pakistan, Sudan, Jemen i Iran.

Dzieje się tak mimo ciągle powtarzanych zapewnień samych wyznawców islamu, że ich religia jest głęboko pokojowa i tolerancyjna a ataki na chrześcijan i innych niemuzułmanów są dziełem tych, którzy nie mają nic wspólnego z islamem lub którzy niewiele o nim wiedzą. Tymczasem, według Open Doors, w porównaniu z raportem z poprzedniego roku, w Afryce i Azji szerzy się brutalny wojujący islamizm. Bo to właśnie sama ta religia leży u podstaw takiej polityki wrogości i nietolerancji wobec innych, zwłaszcza chrześcijan. Należy pamiętać, że Koran – święta księga islamu – składa się ze 114 rozdziałów, czyli tzw. sur, dwojakiego pochodzenia: mekkańskich (jest ich 90) i medyńskich (24). Te drugie powstały w okresie, gdy Mahomet musiał jeszcze zabiegać o poparcie i zrozumienie dla swoich poglądów, toteż są one dość łagodne, a nawet otwarte, jak na islam, podczas gdy sury mekkańskie, które zresztą zdecydowanie przeważają liczbowo, spisano już po zwycięstwie proroka nad przeciwnikami i są one zdecydowanie bardziej wojownicze. A ponieważ szereg stwierdzeń zawartych w jednej i drugiej grupie jest wzajemnie sprzecznych, przeto egzegeci islamscy przyjęli zasadę, że te nowsze (czyli ostrzejsze) są ważniejsze od starszych, a w skrajnych przypadkach wręcz unieważniają sury medyńskie.

I to jest główna przyczyna pojawiania się postaw wrogości czy wręcz nienawiści wielu muzułmanów do chrześcijan, tym bardziej że największy wpływ na nastroje swoich wiernych mają nie oświeceni intelektualiści, ale mułłowie, imamowie i inni przywódcy religijni, często niedouczeni, głoszący swe poglądy (prawie) nieskrępowanie w meczetach. A jeśli dodamy do tego, że w odróżnieniu od chrześcijaństwa, w islamie nie ma wyraźnego oddzielenia sfery duchowej, religijnej od świeckiej oraz fakt, że przywódcy państwowi (zwłaszcza w monarchiach na Półwyspie Arabskim) są często jednocześnie zwierzchnikami religijnymi, to łatwo możemy domyślić się przyczyn nastrojów antychrześcijańskich w krajach muzułmańskich.

Oto kilka przykładów. W Afganistanie chrześcijanie są stale zagrożeni śmiercią, ponieważ porzucenie islamu na rzecz np. chrześcijaństwa uchodzi tam za śmiertelną zbrodnię, podobnie jak w Arabii Saudyjskiej. Również w Somalii chrześcijanie mogą jedynie potajemnie praktykować swoją wiarę. Konflikty wewnętrzne w Libii jeszcze bardziej utrudniły życie niewielkiej liczbie tamtejszych wyznawców Chrystusa. Uchodźcy, którzy starają się uciec do Europy przez Libię, są nękani, torturowani, a nawet mordowani. W Iranie życie chrześcijan skupia się w “kościołach domowych”, w których wielu z nich spotyka się potajemnie. Mimo to regularnie są oni celem ataków, a kapłani są narażeni na więzienia i tortury. Na krótko przed Bożym Narodzeniem w 2018 irańskie władze aresztowały 194 chrześcijan. Z powodu prześladowań wielu chrześcijańskich konwertytów opuściło kraj.

Żeby nie ciągnąć w nieskończoność tej smutnej listy, wspomnijmy tylko o odradzaniu się radykalnego islamizmu w Turcji, czego najjaskrawszym i niejako symbolicznym przykładem była niedawna zmiana statusu dawnej chrześcijańskiej świątyni-muzeum Hagia Sofia w Stambule, która po 86 latach znów stała się meczetem.

Inne religie

Ale nie tylko islam sprzyja takim zachowaniom. W ostatnich kilkunastu latach jesteśmy świadkami narodzin lub odradzania się postaw nietolerancji i wrogości w krajach, których mieszkańcy wyznają w większości hinduizm i buddyzm, a więc religie, które jeszcze do niedawna uchodziły za bardzo otwarte i tolerancyjne. Na wspomnianej liście Open Doors 50 krajów najbardziej nieprzyjaznych chrześcijanom znalazły się też m.in. Indie (10. miejsce), Mjanma (18.), Laos (19.), Nepal (32.), Bhutan (33.) i Sri Lanka (46.), a więc te, w których przeważają hinduiści i buddyści. Jest to stosunkowo nowe zjawisko i wiąże się paradoksalnie z odradzaniem się świadomości religijnej wśród mieszkańców tych państw.

Szczególne zaniepokojenie budzi sytuacja w Indiach i na Sri Lance. Ten pierwszy kraj przez wiele lat szczycił się tym, że był największą liczebnie demokracją parlamentarną na świecie, a chrześcijanie, stanowiący tam niespełna 3 proc. ludności, korzystali z wszelkich swobód i wolności. Ale na przełomie XX i XXI wieku doszło w Indiach do kilku krwawych ataków na wierzących w Chrystusa, dokonanych przez fanatycznych wyznawców hinduizmu i dziś kraj ten znalazł się, jak wspomniano, w pierwszej dziesiątce wrogich chrześcijaństwu. W prawie połowie tamtejszych stanów obowiązują od kilku lat tzw. przepisy przeciw nawróceniom (antykonwersyjne), uniemożliwiające w praktyce jakąkolwiek chrześcijańską działalność misyjną.

Na Sri Lance z kolei przeważają buddyści, którzy również są tu bardziej agresywni wobec chrześcijan niż ich współwyznawcy np. w Tajlandii czy Mongolii. Co prawda na Wielkanoc 2019 krwawego zamachu na kilka świątyń chrześcijańskich dokonali tam muzułmanie, ale nie zmienia to istoty rzeczy, że również buddyści dopuszczają się aktów przemocy.

Reżimy totalitarne

Mówiąc o prześladowaniach chrześcijan trzeba też pamiętać o krajach rządzonych przez komunistów i pokrewne im reżimy totalitarne. Od czasu powstania pierwszego raportu OD w 2002 do dzisiaj na pierwszym miejscu znajduje się niezmiennie Korea Północna, czyli krwawa dyktatura komunistyczna, a zarazem rodzinna, na której szczycie stoi od początku rodzina Kimów. Obecny przywódca Kim Dzong Un, który dość niespodziewanie objął rządy 17 grudnia 2011 w wieku niespełna 28 lat, budził nadzieje na pewne złagodzenie reżimu i otwarcie go na świat. Tymczasem jeszcze bardziej zaostrzył on i tak niezwykle represyjny charakter swej władzy. A jednymi z głównych ofiar takiej polityki padają ludzie wierzący, a zwłaszcza chrześcijanie, którzy sprzeciwiają się rozbuchanemu kultowi przywódcy. Są traktowani jako wrogowie państwa i w większości trafiają do więzień i obozów pracy.

Inne państwa totalitarne, które znalazły się w dokumencie Open Doors, to Laos (19.), Wietnam (20.), Chiny (27.) i… Rosja (41.). Ten ostatni kraj trafił na listę z dwóch powodów: nasilania się ekstremizmu islamskiego na Kaukazie i w niektórych innych regonach oraz nadmiernego popierania przez władze Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego kosztem innych wyznań, zwłaszcza protestanckich. Ponadto w kwietniu 2017 tamtejsze władze oficjalnie zdelegalizowały świadków Jehowy i przejęły cały ich majątek, a pojedynczy wyznawcy są nieustannie nękani, łącznie z przemocą fizyczną, przez urzędników państwowych. Od kilku lat Rosja wprowadza nowe i zaostrza istniejące przepisy coraz bardziej ograniczające działalność wyznań nieprawosławnych.

Aby jeszcze bardziej ograniczyć wolność religii, w wielu krajach, z Chinami na czele, wprowadzono pełną cyfrową inwigilację obywateli. Znamienne, że reżim pekiński jeszcze bardziej nasilił prześladowania religijne, w tym bodaj najbardziej chrześcijan, po… podpisaniu 22 września 2018 tzw. tymczasowego układu ze Stolicą Apostolską o mianowaniu biskupów w tym kraju. Porozumienie, które w założeniu miało służyć poprawie sytuacji tamtejszego Kościoła, paradoksalnie przyczyniło się do wzmożenia różnych form ograniczenia wolności religijnej (inna sprawa, że wielu komentatorów liczyło się z takim rozwojem sytuacji).

Prześladowania na Zachodzie

Ten smutny wykaz byłby niepełny, gdybyśmy pominęli sytuację chrześcijan w Europie Zachodniej, skądinąd szczycącej się (i słusznie) wielowiekowymi tradycjami tolerancji i wolności religijnej. Tymczasem w wielu krajach tego regionu mamy do czynienia z różnymi formami prześladowań, choć na ogół bez stosowania przemocy fizycznej wobec osób. Są to przede wszystkim akty wandalizmu, zniszczeń oraz profanacji świątyń i chrześcijańskich symboli religijnych, ale też dyskryminacji chrześcijan w pracy, szkole i w innych środowiskach. Dzieje się tak we Francji, w Niemczech, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, ostatnio także coraz częściej w Polsce. We Francji np. w ostatnich 3-4 latach notuje się codziennie średnio kilka podpaleń, kradzieży i innych zniszczeń mienia kościelnego.

Podczas audiencji ogólnej 11 grudnia 2019 papież Franciszek powiedział: „Dziś w świecie, również w Europie, jest wielu prześladowanych chrześcijan, którzy oddają swe życie za wiarę”, dodając, że są wśród nich też tacy, “których prześladuje się w białych rękawiczkach, odsuwa się ich na bok, marginalizuje”.

Dodajmy na zakończenie, że – według przywoływanego tu wielokrotnie raportu Open Doors – od 1 listopada 2018 do 31 października 2019 w 50 krajach objętych badaniami zaatakowano, zniszczono lub zamknięto prawie 9,5 tys. kościołów i instytucji kościelnych, podczas gdy rok wcześniej było ich 1850. Zdaniem organizacji wzrost ten wynika w szczególności z działań komunistycznych władz Chin, które zamknęły ponad 5,5 tys. obiektów kościelnych.

Zmniejszyła się natomiast liczba chrześcijan zamordowanych z powodu wyznawanej wiary. W 2019 z tego powodu zginęły 2983 osoby w porównaniu z 4139 w 2018 r. Ogółem w tych 50 krajach mieszka 5 mld ludzi, wśród których jest ok. 640 mln chrześcijan.

Nie zezwoli na działalność Planned Parenthood w swoim kraju


Uznaję życie od poczęcia, toteż w swoim rządzie nie będę tolerował żadnego ruchu, który łamie to, co zapisano w naszej Konstytucji Politycznej Republiki.

Prezydent Gwatemali Alejandro Giammattei zapewnił, że nie zezwoli na działalność Planned Parenthood (Międzynarodowej Organizacji Planowanego Rodzicielstwa) w swoim kraju. Jego oświadczenie nastąpiło wkrótce po nadejściu wiadomości, iż Ministerstwo Zarządzania (MINGOB) wydało już taką zgodę, wywołując oburzenie głowy państwa. “Uznaję życie od poczęcia, toteż w swoim rządzie nie będę tolerował żadnego ruchu, który łamie to, co zapisano w naszej Konstytucji Politycznej Republiki, który sprzeciwia się wartościom, jakie tworzyłem i jakie kłócą się z moimi zasadami jako lekarza” – stwierdził Giammattei w komunikacie, ogłoszonym 2 listopada. Podkreślił, że jest “wiernym obrońcą życia”, dodając “z całą mocą”, że nie poprze w swoim rządzie “tworzenia, rejestracji lub rozpoczęcia działalności przez jakąkolwiek organizację, która jest przeciwna życiu”.

2 bm. oficjalny dziennik Republiki Gwatemali “Diario de Centro América” ogłosił o Porozumieniu Ministerialnym nr 231-2020, w którym MINGOB upoważniał międzynarodową organizację pozarządową Planned Parenthood Global – Guatemala LLC do rozpoczęcia działalności w tym kraju. Na tę wiadomość nazajutrz zareagował szef państwa i rządu, oznajmiając, że wydał już polecenie, aby unieważnić ten układ. Zaznaczył przy tym, iż jest zaskoczony “wydaniem zgody dla organizacji, mającej taką przeszłość”. Potwierdził przy tym, że minister zarządzania Oliverio García Rodas podał się do dymisji, która została przyjęta.

“[Minister], biorąc na siebie za to odpowiedzialność, oznajmił mi wieczorem, że postanowił ustąpić z powodu błędu, jaki popełnił i że uznał, iż doszło do bardzo dużego nadużycia” – stwierdził prezydent. Sprzeciw wobec zawarcia Porozumienia 231-2020 wyraziło też wiele ugrupowań politycznych i społecznych, a posłowie do parlamentu z partii Viva zażądali ustąpienia ministra.

Gwatemalskie Stowarzyszenie Rodzina jest Ważna (AFI Guatemala) w specjalnym oświadczeniu podziękowało głowie państwa za “jego mocną wypowiedź w obronie uznania i ochrony życia Gwatemalczyków od poczęcia tak, jak to stanowi nasza Carta Magna {konstytucja]”. Powitano z zadowoleniem jego decyzję o natychmiastowym unieważnieniu tego dokumentu, który “naraża na niebezpieczeństwo życie naszych obywateli, szczególnie nienarodzonych, i kobiet”. AFI zaznaczyła, że taka postawa prezydenta pozostaje “w całkowitej zgodności z zobowiązaniem, jakie złożył on w 2019 roku, podpisując Deklarację Życia i Rodziny, wspierającą obronę życia i rodziny przez władzę wykonawczą”.

Stowarzyszenie przypomniało, że Planned Parenthood “odpowiada za ponad 350 tys. aborcji, dokonywanych co roku w Stanach Zjednoczonych, maskując przy tym swe cele proaborcyjne «prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi»”. Podkreślono, że wszyscy wiedzą, iż organizacja ta większość swych środków czerpie z aborcji i że – jak mówią o tym sami jej szefowie w USA – uczestniczy w sprzedaży i handlu narządami abortowanych dzieci.

AFI Guatemala stwierdziła ponadto, że ​​urzędnicy publiczni „mają jej pełne wsparcie i wsparcie – naszej sieci ponad 40 organizacji, naszych wolontariuszy i ogółu Gwatemalczyków, którzy są zaangażowani w pracę dla kraju tam, gdzie panuje poszanowanie prawa, godności ludzkiej i praw człowieka, przede wszystkim prawa do życia bez względu na wiek, płeć lub status społeczno-gospodarczy”.

5 listopada 2020

Usilna prośba o modlitwę w intencji obrony życia człowieka


Czcigodne Siostry,

Czcigodni Kapłani,

Czcigodni Bracia,
 
jesteśmy uczestnikami dramatycznych zmagań o ochronę życia dzieci podejrzewanych o niepełnosprawność. Pomimo jednoznacznych w tym względzie gwarancji konstytucyjnych i korzystnego dla nienarodzonych orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, różne środowiska podejmują usilne, często bardzo agresywne, działania mające na celu przywrócenie nie tylko aborcji eugenicznej w Polsce, a także aborcji na życzenie. Są wśród nich także politycy, którzy przez szereg lat zapewniali o swoim przywiązaniu do wartości katolickich i poparciu dla prawa do życia każdego człowieka w prenatalnym wieku rozwojowym, zwłaszcza tego chorego i niepełnosprawnego. Jest to także szczególny czas wytężonej pracy ruchów i organizacji społecznych skupiających działaczy obrońców życia, w tym również Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życie Człowieka.
 
Zwracamy się do Czcigodnych Sióstr, Kapłanów i Braci o wsparcie modlitewne polityków, szczególnie zadeklarowanych katolików, którzy w tych dniach podejmują wiążące decyzje. Tej modlitwy potrzebujemy także my sami, obrońcy życia, aby starczyło nam sił i gorliwości do stania na straży ochrony życia nienarodzonych dzieci, wbrew wszelkich przeciwnościom i atakom. Obrońcy życia skupieni wokół naszego stowarzyszenia, przez to że zawsze jednoznacznie stali na straży życia, nie zgadzając się na żadne kompromisy, stali się obiektem zmasowanych ataków zwolenników zabijania. Za swoją twardą postawę jesteśmy szczególnie brutalnie atakowani, duża część z nas jest chora, cierpią nasze rodziny. Widzimy, że Szatan atakuje nas z wielką siłą.
 
Codziennie modlimy się o odwagę, siłę, mądrość i wytrwałość, ale potrzebujemy też wsparcia modlitewnego innych. W modlitwie wspólnot zakonnych pokładamy naszą niewzruszoną nadzieję, iż będzie ona stanowić oręż szerokiego ruchu społecznego pro-life, który ostatecznie zapewni porządek prawny chroniący życie każde osoby ludzkiej bez wyjątków.
 
Z góry dziękując za trud modlitewnego towarzyszenia w tych zmaganiach, prosimy o nie usilnie.
 
Łącząc wyrazy szacunku, życzę "Szczęść Boże!",
 
Wojciech Zięba
prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka
= = = = = = = = = = = = = = =
Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka
organizacja pożytku publicznego KRS 0000140437
ul. Krowoderska 24/1, 31-142 Kraków
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
biuro: ul. Krowoderska 24/6, 31-142 Kraków
tel./fax (12) 421-08-43
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Ginekolodzy i położnicy z KSLP krytycznie o inicjatywie Prezydenta Andrzeja Dudy ws. aborcji


Ginekolodzy i położnicy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich odnoszą się krytycznie do złożonego przez Prezydenta Andrzeja Dudę projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Jednocześnie stowarzyszenie wyraża radość z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją przesłanki eugenicznej dopuszczającej legalną aborcję. „Dla również nienarodzone dziecko jest pacjentem” – czytamy w liście, który przesłany został do Kancelarii Prezydenta RP.

 

Cały list

Szanowny Panie Prezydencie!

W związku ze złożeniem przez Pana do Sejmu projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży przewidującego wprowadzenie nowej przesłanki warunkującej możliwość przerwania ciąży, chcemy przedstawić nasze stanowisko w tej sprawie.

Proponowana przez Pana nowa przesłanka miałaby dopuszczać przerwanie ciąży w przypadku gdy: „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne”.

Po pierwsze określenia: wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo nieuleczalnie chore, czy niechybność śmierci dziecka – mają charakter statystyczny oraz stwarzają możliwość nadużyć w indywidualnych przypadkach. Badania prenatalne nie dają pewności co do wyglądu i funkcjonowania dziecka po porodzie. Nawet najpewniejsza z metod diagnostycznych, jaką jest oznaczenie kariotypu płodu, również obarczona jest pewnym błędem (np. w przypadku występowania mozaiki). Znane jest kilkadziesiąt tysięcy rodzajów nieprawidłowości genetycznych. Każda z nich może być przyczyną zaburzeń rozwojowych o różnym stopniu nasilenia, od ciężkich, prowadzących do zgonu na wczesnym etapie życia, do lekkich, w małym stopniu utrudniających życie po urodzeniu. Przyjęcie proponowanych przez Pana zmian spowoduje, że w przeważającej części tych przypadków zostanie na dziecko wydany wyrok śmierci.

Po drugie – skoro większość dzieci z wadami letalnymi nie dożywa chwili porodu, dlaczego skracać im ich i tak krótkie życie? Każde skrócenie życia jest przecież eutanazją. Doświadczenia hospicjów perinatalnych wskazują, że wsparcie rodziny przynosi dużą ulgę a poród jest dla matki mniejszą traumą fizyczną i psychiczną niż prowokowana aborcja.

Po trzecie – każda aborcja jest cierpieniem. Przede wszystkim jest to wielkie cierpienie dziecka – udowodniono że dzieci w czasie gdy przeprowadzana jest aborcja eugeniczna w większości odczuwają ból i strach, po porodzie, jeśli go przeżyją, umierają z uduszenia. Warto dodać, że dzieci, które przeżyły aborcję są pozostawiane do czasu śmierci bez opieki medycznej i bez łagodzenia ich cierpień. Jest to też cierpienie matki – spowodowane procedurą aborcyjną i okresem późniejszym, często związanym z różnie nasilonym zespołem poaborcyjnym. Wreszcie jest to trauma dla personelu – lekarze i położne, powołani do ratowania życia, są zmuszani do uczestniczenia w procedurach terminacji ciąży, często wbrew ich sumieniu.

Po czwarte – co niezwykle okrutne i paradoksalne, ustawa odwraca role: to matka (osoba dziecku najbliższa) ma podjąć decyzję o terminacji ciąży, czyli uśmierceniu dziecka, rola ojca pozostaje tu pominięta, a lekarz – osoba powołana do ratowania życia – ma ten zabieg przeprowadzić.

Alternatywą do aborcji eugenicznej jest opieka w hospicjum perinatalnym świadczona dziecku i jego rodzinie od momentu rozpoznania wady aż do śmierci dziecka, a także po niej, gdyż osierocone rodziny potrzebują wsparcia również w okresie żałoby. Jeśli dziecko dożyje do terminu porodu, proponuje się poród hospicyjny. Jest on bezpieczniejsze pod kątem medycznym (mniejsze ryzyko powikłań), pozwala na właściwe przeżycie żałoby i w razie wątpliwości co do letalnego charakteru wady zapewnia najlepsze rokowanie dla noworodka. Takie podejście przywraca właściwe role – rodzice towarzyszą swojemu dziecku w procesie odchodzenia a lekarz wypełnia swoje powołanie.

Niezależnie od tego, czy proponowany przez Pana Prezydenta projekt zmiany ustawy dotyczącej aborcji będzie przyjęty przez Sejm, istnieje pilna potrzeba rozszerzenia dotychczas podejmowanych działań mających na celu wszechstronne: medyczne, psychologiczne i materialne wsparcie rodzin, w których doszło do rozpoznania choroby lub wady dziecka podczas ciąży lub po porodzie. Konieczne jest wsparcie dla istniejących hospicjów perinatalnych oraz tworzenie nowych. Niezbędne jest stałe prowadzenie edukacji wśród lekarzy, położnych, psychologów, pracowników socjalnych, ale również w szkołach, w środkach masowego przekazu, dotyczącej rozwoju dziecka i możliwości opieki nad nim.

Jako lekarze uznajemy wartość życia ludzkiego jako wartość najwyższą, której chcemy służyć zgodnie z prawem naturalnym, przysięgą Hipokratesa, Kodeksem Etyki Lekarskiej oraz obowiązującą nas Konstytucją RP. Jako ginekolodzy w naszej pracy zawodowej bardzo często stajemy przed poważnymi dylematami etycznymi, które musimy rozstrzygać w swoim sumieniu, z poszanowaniem pacjenta i stanowionego prawa. Z naszych doświadczeń dotychczasowa ustawa – uznawana przez wielu jako swoisty kompromis aborcyjny – przyczyniała się do łamania naszych sumień, zmuszając do uczestniczenia w procedurach nastawionych na pozbawianie życia chorych pacjentów. Nasze pacjentki często czuły się dyskryminowane, jeśli nie decydowały się na proponowaną im zgodnie z prawem terminację ciąży.

Dlatego przyjęliśmy z radością dawno oczekiwane przez nas orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności przesłanki eugenicznej z Konstytucją RP. Orzeczenie to przypomniało o konieczności traktowania dzieci jeszcze nienarodzonych na równi z innymi dziećmi, z poszanowaniem ich życia i godności. Szanując prawo wyboru matki i ojca nie wolno nam zapominać o tym, którego głosu jeszcze nie słychać. Dla nas również nienarodzone dziecko jest pacjentem.

ag/KAI

4 listopada 2020

Stolica Apostolska będzie aprobować nowe instytuty zakonne


Stolica Apostolska a nie biskupi diecezjalni będą odtąd erygować na danym terytorium instytuty życia konsekrowanego.

Listem apostolskim „Authenticum charismatis” Papież Franciszek wprowadził w tym względzie zmianę w kodeksie prawa kanonicznego.

Dotąd, przy powoływaniu do życia diecezjalnych instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego, ze strony biskupa wymagana była jedynie konsultacja Stolicy Apostolskiej, teraz to ona przejmuje kluczową i decyzyjną rolę. W liście Papieża Franciszka poświęconego rozeznawaniu autentyczności charyzmatu czytamy, że każdy instytut czy stowarzyszenie nawet jeśli zrodziło się w kontekście Kościoła partykularnego, „jako dar dla Kościoła, nie jest czymś wyizolowanym czy marginalnym, ale najgłębiej do niego należy, znajduje się w samym sercu Kościoła jako element decydujący o jego misji”. Właśnie w tej perspektywie Ojciec Święty zmienił 579 paragraf Kodeksu Prawa Kanonicznego listem apostolskim motu proprio „Authenticum charismatis”, który wchodzi w życie 10 listopada.

Franciszek podkreśla, że „jasnym znakiem autentyczności jakiegoś charyzmatu jest jego eklezjalność, jego zdolność do harmonijnego zintegrowania się w życiu świętego Ludu Bożego dla dobra wszystkich”. Przypomina, że odpowiedzialność za rozeznanie charyzmatów spoczywa na pasterzach Kościołów lokalnych, a wierni mają prawo być pouczeni przez nich o prawdziwości charyzmatów i wiarygodności tych, którzy prezentują się jako założyciele danych dzieł. Papież zauważa, że trzeba hojnie odpowiadać na dary Ducha Świętego, jednocześnie należy zapobiec temu by „powstawały instytuty nieużyteczne bądź nie mające dostatecznych sił żywotnych”. Obowiązkiem Stolicy Apostolskiej jest towarzyszenie pasterzom w procesie rozeznawania prowadzącym do uznania przez Kościół nowego instytutu lub nowego stowarzyszenia na prawie diecezjalnym.

Papież przypomina, że adhortacja apostolska „Vita consecrata” potwierdza, iż żywotność nowych instytutów i stowarzyszeń „musi zostać potwierdzona przez władzę kościelną, która winna przeprowadzić odpowiednie badania, pozwalające ocenić autentyczność celów inspirujących ich działalność, a zarazem uniknąć nadmiernego mnożenia się instytucji o podobnym charakterze, z czym związane jest ryzyko szkodliwego podziału na zbyt małe grupy”. Papież podkreśla, że akt kanonicznego powołania przez biskupa nowego instytutu czy stowarzyszenia wykracza poza sferę diecezji i czyni go znaczącym w szerszej perspektywie Kościoła powszechnego. Stąd zmiany wprowadzone przez Ojca Świętego w prawie kanonicznym.  

25 października 2020

Co naprawdę orzekł Trybunał Konstytucyjny i dlaczego agresywne bojówki atakują kościoły?


„Dym w kościołach!” Tak agresywne feministki wyznaczają kierunek dalszej walki o tzw. prawa reprodukcyjne. I choć orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie wprowadziło póki co żadnych realnych zmian do polskiej rzeczywistości, od kilku dni aborcyjni aktywiści urządzają na ulicach piekło. Dziś z tym piekłem wkroczyli do kościołów. Zakłócają Msze Święte, dewastują i profanują świątynie, zapowiadają demolkę państwa. O co więc tak naprawdę chodzi?