11 grudnia 2019

Kościół nie może towarzyszyć w samobójstwie

„Doświadczenie pokazuje, że za decyzją o samobójstwie często kryje się niewyrażone pragnienie, które trzeba odszyfrować i pogłębić”.
Taki wniosek płynie z najnowszego dokumentu biskupów szwajcarskich poświęconego obecności duszpasterzy przy tzw. wspomaganym samobójstwie. Jego stosowanie w Szwajcarii systematycznie rośnie. Coraz więcej obywateli uważa to za dopuszczalne rozwiązanie w obliczu cierpienia i śmierci. Dokument nosi tytuł: „Postawa duszpasterska w obliczu praktyki wspomaganego samobójstwa”.
Coraz częściej się zdarza, że niezależnie od pragnienia otrzymania sakramentu, pacjenci, którzy rozważają możliwość wspomaganego samobójstwa proszą o ludzkie i duchowe towarzyszenie oraz pragną obecności duszpasterza lub innej osoby zaangażowanej w życie Kościoła. Czasami życzenie sięga samego momentu podania pacjentowi zabójczego preparatu.

Biskupi szwajcarscy wyjaśniają sposoby oraz czasy towarzyszenia duchowego i obecności w takich sytuacjach. Podkreślają wyraźnie, że wspomagane samobójstwo jest całkowicie sprzeczne z orędziem Ewangelii oraz stanowi poważny zamach na ludzkie życie, które powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Druga część dokumentu podejmuje pytanie coraz częściej stawiane duszpasterzom: „Jaki sens ma życie ogarnięte takim cierpieniem? Chcę umrzeć, czy możecie mi to umożliwić?”

Wspomagane samobójstwo jest procesem. Zaczyna się od nawiązania kontaktu z organizacją, która zapewnia asystowanie przy nim. Przekazuje się wtedy dokumentację medyczną. Potem rozpoczynają się rozmowy i zostaje ustalona data. Dalsza procedura polega na podaniu leku przeciwwymiotnego. Po pół godzinie zostaje podany zabójczy preparat. Potem rozpoczyna się agonia, która trwa bardzo różnie, zależnie od osoby, od kilku minut do kilkunastu godzin. Średnia to 25 minut.
Biskupi zalecają, aby towarzyszyć osobom, które zdecydowały się na samobójstwo tak długo, jak jest to tylko możliwe. Jednak duszpasterz jest zobowiązany do fizycznego opuszczenia pomieszczenia w momencie, w którym podano zabójczy preparat. Motywacja takiego postępowania jest potrójna. Wychodząc z pomieszczenia, w którym dokonywane jest samobójstwo, Kościół nie przestaje dawać świadectwa o niezbywalnej wartości życia. Decyzja o pozostaniu mogłaby zostać zinterpretowana jako pomoc i współpraca z jego strony w samobójstwie. Zachowanie takie jest również zaproszeniem do refleksji nad wpływem psychologicznym, jakie mogłoby mieć bierne asystowanie przy samobójstwie na osoby otaczające pacjenta.
Dokument podkreśla ponadto rolę sakramentów, które mają służyć życiu, a nie śmierci. Tekst zestawia z jednej strony powagę decyzji o samobójstwie i jednocześnie nie traci nadziei, że można ją odwrócić, że może ona ustąpić decyzji o życiu.
Bp Charles Morerod, biskup diecezji Lozanna-Genewa-Fryburg, członek komisji bioetycznej konferencji episkopatu Szwajcarii podkreśla, że w Szwajcarii samobójstwa są dość rozpowszechnione.
„Chodzi o brak nadziei. Społeczeństwo szwajcarskie jest owładnięte materializmem. Temu, kto posiada pienądze wydaje się, że może nabyć wszystko, ale w pewnym momencie wpada w rozpacz, ponieważ okazuje się, że nie można kupić szczęścia. Materializm nie daje odpowiedzi na wszystko – podkreślił w wywiadzie dla Radia Watykańskiego szwajcarski hierarcha. - Występuje także silna presja rodziny: kiedy osoba starzeje się kosztuje coraz więcej rodzinę, a więc powstaje ryzyko odziedziczenia mniej. To jest bardzo cyniczna postawa. A więc członkowie rodziny mówią: spójrz, nie jesteś już szczęśliwy i kosztujesz coraz więcej społeczeństwo...“

5 grudnia 2019

Andrzejki i „niewinna wróżba”? To pierwszy krok w niebezpieczną stronę

Andrzejkowa wróżba, lanie wosku… Takie są początki. Potem z „pomocą” przychodzi horoskop, tarot, albo i inna usługa wróżki. Bo przecież „to tylko niewinna zabawa”. Zresztą „i tak w to nie wierzę”, choć… „czasem się sprawdza”. Tak właśnie wyglądają początki zatracenia się w okultyzmie, magii czy innej „wiedzy tajemnej”. Katolik tak się nie „bawi”.

O pierwszy krok w drodze do zatracenia naprawdę nietrudno, bo horoskopy wszelkiej maści są dostępne na wyciągnięcie ręki. Pełno ich w kolorowej prasie czy w mediach elektronicznych. Prawdziwy szturm ofert zawsze towarzyszy „Andrzejkom”, które stanowią swego rodzaju platformę startową do wysypu noworocznych ofert wróżbiarskich. Przecież – krzyczą reklamy – musisz wiedzieć co Cię czeka w nowym roku!

A chętnych na usługi wróżbiarskie niestety nie brakuje. Wedle szacunków, co roku z tego rodzaju usług korzysta nawet 3 mln Polaków. Połowa z nich za pomocą telefonu lub internetu. Portale ezoteryczne co miesiąc odwiedza 2,5 mln internautów, a horoskopy czyta co drugi Polak (takie dane podaje Gemius i CBOS). W popularnych mediach brylują wróżki i wróże nie ukrywając wcale, że na ludzkiej naiwności (choć tak tego nie nazywają), zarabiają krocie. Wedle szacunków rynek ezoteryczny w Polsce szacowany jest na kwotę ponad 2 mld zł, a zapotrzebowanie wciąż rośnie. „Pielęgnowanie” dziwnych zwyczajów andrzejkowych tylko rozpala wyobraźnię i nakręca wróżbiarski obłęd.

Zaczyna się niby niewinnie. Choćby właśnie od zabawy andrzejkowej. Tylko potem okazuje się, że po „poradę” do wróżki idą młodzi, starzy, bogaci, wykształceni… Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. To ludzie, którzy utracili wiarę lub przeżywają jej kryzys. To ci, co „obrazili się” na Boga, bo nie spełniał ich życzeń. To Ci, co chcą o Nim zapomnieć. Z pomocą zlaicyzowanego świata skupionego na ludzkich potrzebach, to takie proste!

Po cóż kształtować charakter? Po co dążyć do niedoścignionego Wzoru i każdego dnia walczyć o zbawienie swej duszy, zawierzając się Bożej Opatrzności, skoro można żyć łatwiej? Awans? Wróżba odpowie kiedy. Nowy biznes? Karty odkryją czy się uda. Miłość? Może nie warto walczyć, bo konstelacja gwiazd dziś nie sprzyja? Coś nie wyszło? To nie Twoja wina – winny jest kosmos! Tak właśnie małymi krokami piewcy laicyzmu usuwają z ludzkich sumień umiejętność rozróżniania dobra i zła, i kuszą wygodnym, bogatym, próżnym – „fajnym” – życiem. - Przecież na nie zasługujesz – szepczą. I sukcesywnie wymazują Boga podsuwając „duchowość zastępczą”: łatwiejszą, przyjemniejszą. Bez odpowiedzialności, bez piekła i wiecznej kary.

Ezoteryka, okultyzm nie są nowymi zjawiskami, ale ich dostępność i powszechność stanowią dziś ogromne zagrożenie dla duszy. Przeraża też fakt, że nawet jeśli problemem zajmują się tzw. opiniotwórcze media, to nie zauważają istoty problemu. Wróżbiarstwo traktowane jest jako pewne zjawisko społeczne, bardziej zaciekawiające niż groźne, a występujący wróżbici jawią się w nich nie jako szarlatani, ale co najwyżej zblazowani cynicy bogato żyjący z ludzkiej naiwności. Zabobony zaś pokazywane są jako „fajna” zabawa.

Warto zauważyć, że dziś wróżbici sami zestawiają się na równi z takimi zawodami zaufania społecznego jak prawnik, lekarz. Ba, chętnie sytuują się ponad nimi. Bo wróż w przeciwieństwie do „tamtych” ma być bezbłędny. Tego oczekuje klient.

Ta narracja idzie jeszcze dalej. Bowiem w postępowych mediach wiara w Trójjedynego Boga jak i wyznawcy Chrystusa postrzegani są jako „ciemnogród”, „moher” czy „stare dewotki”. W tych samych „światłych” mediach odwołujących się do nauki, logiki i rozumu bohaterem jest wróżka i zabobon.

Uwaga na zło!
Zjawisko związane z silną popularyzacją ezoteryki wszelkiej maści zostało zauważone przez Episkopat Polski. W marcu 2013 roku na forum Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP sformułowany został list pasterski, w którym napisano o kryzysie wiary, jaki dotknął wielu ludzi sięgających potem do okultyzmu i wpadających w ręce sekt.

„Z pewnością u podstaw tego kryzysu leży m.in. powszechny relatywizm, odrzucający istnienie wartości absolutnych i niezmiennych w każdej dziedzinie ludzkiego życia, zwłaszcza zaś na płaszczyźnie moralnej i religijnej. Prowadzić on może do przekonania o równości wszystkich religii czy systemów moralnych oraz do wyborów opartych na zasadach demokratycznych czy na subiektywnym przekonaniu, nie zaś na racjach obiektywnych i metafizycznych czy objawionych, a w konsekwencji do porzucenia chrześcijaństwa. Sprzyja temu dość powszechne dziś, także w naszym kraju, negatywne nastawienie do chrześcijaństwa, a nawet otwarta walka z nim” – napisał Episkopat.

Zwrócił przy tym uwagę na bardzo ważny problem jakim są zagrożenia duchowe. Wśród nich wymienił okultyzm, pojmowany jako doktryna i praktyki opierające się na tajemnej wiedzy i magicznym działaniu. „Wyraża się on dziś w uprawianiu magii, wróżbiarstwa, czarów, astrologii i jasnowidztwa, w organizowaniu seansów spirytystycznych, w wierze w skuteczność amuletów i talizmanów, w opieraniu się na przepowiedniach i horoskopach” – zaznaczyli biskupi.

KEP nie miał wątpliwości, że takie praktyki nie są niewinną zabawą i zauważył fakt, że stoi za nimi potężny biznes lansujący „określoną modę na tego rodzaju zachowania”. Tymczasem działanie złego ducha może prowadzić do zniewoleń, a nawet opętań, których ilość w Polsce rośnie. Komitet w swej diagnozie ocenił, że do tego typu niebezpiecznych praktyk skłania często ciekawość, chęć przeżycia mocnych wrażeń, ale też poszukiwanie zdrowia, czy odpowiedzi. „Niewątpliwie, obok szarlatanów zbijających kapitał na ludzkiej naiwności i ignorancji, mamy tu do czynienia także z grupami czy instytucjami, w tym politycznymi i finansowymi, którym zależy na odciągnięciu człowieka od Chrystusa i Kościoła” – napisał KEP w liście.

„To, co tajemnicze, nieznane i pozornie cudowne, łatwo wciąga, zwłaszcza jeżeli wiążą się z tym obietnice powodzenia, szczęścia, oświecenia czy zdrowia. Prowadzi to do mniej lub bardziej uświadomionego nasączania własnej religii elementami synkretycznymi, obcymi dla niej, stopniowo ją rozwadniając i zamieniając w magię” – zaznaczył Komitet, który równocześnie przestrzegł przed oswajaniem dzieci z okultyzmem z pomocą m.in. zabawek, gier, a także poprzez banalizowanie zła – to prosta droga do uzależnienia się od niego.

Chrześcijanin nie wróży
KEP jednoznaczne wskazał w liście, że nie jest do pogodzenia z chrześcijaństwem „szukanie jakiejkolwiek namiastki życia religijnego poza Chrystusem i Kościołem, ponieważ nie da się połączyć Ewangelii z tajemną pseudowiedzą, sakramentalnej działalności Kościoła z magią, wiary w zmartwychwstanie z wiarą w reinkarnację. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i de facto stawia człowieka poza Kościołem”. I jak dodał, „chrześcijanin, kierując się wskazaniami własnej wiary, zdecydowanie odrzuca wszystko, co jest z nią sprzeczne lub co jej zagraża”.

Takie stanowisko znajduje odzwierciedlenie w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu. Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich” (2116-2117).

Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP wskazał też kierunki działań mające na celu eliminowanie wszelkich zagrożeń wiary. To „właściwie prowadzone duszpasterstwo i wychowanie w rodzinie, formujące dojrzałą i rozumnie uzasadnioną wiarę oraz postawy życiowe oparte na chrześcijańskiej hierarchii wartości”. Dodatkiem jest kompetentna wiedza o sektach czy okultyzmie, przekazywana na katechizacji, jak i „rzeczowa apologia chrześcijaństwa, polegająca nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa oraz na wykazywaniu wartości i wyższości chrześcijaństwa nad innymi religiami”. Tylko tyle i aż tyle.

Kościół katolicki wyjaśnia też czym jest zabobon i opisuje go (KKK 2138) jako wypaczenie kultu, „który oddajemy prawdziwemu Bogu. Przejawia się on w bałwochwalstwie, jak również w różnych formach wróżbiarstwa i magii”. Zaś popaść w zabobon (Por. Mt 23, 16-22) – oznacza „wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają” (KKK 2111).

Bo ezoteryczny świat to nic innego, jak walka sług szatana o ludzką duszę. Walka, w której odwrócenie się od Boga oznacza wieczne potępienie. Wróźby, zaklinanie rzeczywistości, odprawianie zaklęć i uroków, nawet najlepsza przepowiednia, jak i sprzyjający układ gwiazd piekła nie likwiduje, ale je napełnia.

MA



Z Bożą pomocą nie ma rzeczy niemożliwych. Poznaj niezwykłą historię lekarki, która pokonała machinę państwową

– W Norwegii trwa przesuwanie grani tylko w jedną stronę: przeciwko życiu. Ustawa uchylająca ochronę życia przeszła jednym głosem, przy masowych protestach środowisk chrześcijańskich. Wielu ludzi zostało wówczas aresztowanych – mówi z rozmowie z Janem Pospieszalskim opublikowanej na łamach tygodnika „Sieci” dr Katarzyna Jachimowicz, polska lekarka pracująca w Norwegii.

Dr Jachimowicz zaznacza, że od początku wiedziała, jak wygląda sytuacja lekarzy rodzinnych w Norwegii oraz, że do ich obowiązków należy m.in. kierowanie na aborcję i przepisywanie środków wczesnoporonnych. – Jednocześnie wiedziałam też, że istnieje klauzula sumienia, że mogę tych świadczeń nie robić. Nie sądziłam, że Norwegia, w której jest wolność i tolerancja, będzie bardziej totalitarna pod tym względem niż Polska za czasów komunistycznych – tłumaczy. Dodaje, że wszystko zmieniło się w roku 2015, kiedy to zaczęła obowiązywać nowa ustawa o zawodzie lekarza rodzinnego.

– W chwili gdy zmieniano prawo, w całej Norwegii było 16 lekarzy powołujących się na klauzulę sumienia. W tym ja. Przeciw nam były potężne wielotysięczne feministyczne manifestacje. Moja szefowa postawiła mnie pod ścianą: albo zmieniasz swoje poglądy, albo musisz zrezygnować z pracy – relacjonuje dr Jachimowicz, po czym tłumaczy dlaczego nie wybrała żadnej z tych „propozycji”. – Jestem katoliczką, jestem za życiem. Zabijanie człowieka, nawet w bardzo wczesnej fazie, jest czymś niedopuszczalnym. (…) Powiedziałam mojemu szefostwu, że to oni mnie muszą zwolnić. Sama z pracy nie zrezygnuję – opowiada.

Po tej deklaracji sprawy potoczyły się bardzo szybko – polska lekarka została zwolniona z pracy stając się jednocześnie pierwszym lekarzem w Norwegii prześladowanym za poglądy. – Cała ta sytuacja pokazała, że Norwegia jest krajem nietolerancyjnym. Akceptuje się tu różne narodowości, wyznania, mniejszości, wszelkie możliwe style życia poza katolickim – podkreśla.

Sprawa ostatecznie trafiła do sądu, który w pierwszej instancji wydał wyrok negatywny. – Sąd nie dopatrzył się złamania prawa. Orzekł, że mój sposób traktowania kobiet jest dyskryminujący, ponieważ kobieta, przychodząc do mnie, mogłaby się spotkać z odmową założenia spirali wczesnoporonnej, a mężczyzny taka odmowa nie spotka. Gdy to usłyszałam, mimo że przegrałam, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu – mówi dr. Jachimowicz.

Polska lekarka nie złożyła broni i walczyła dalej. Ostatecznie jej wysiłki nie poszły na marne, ponieważ sąd przyznał jej rację. – Po prostu wygrałam. (…) Chrześcijańskie stowarzyszenie lekarzy uznało to za wielki sukces, który świętowaliśmy na specjalnej konferencji – tłumaczy.

Dr Jachimowicz nie ukrywa, że udało jej się przetrwać ten trudny czas dzięki wierze w Boga. – Gdy miałam chaos w sobie, pomagał mi stały rytm dnia: odsłuchiwanie w drodze do pracy Słowa Bożego, kształtowanie dnia według tego. (…) Kiedy jesteś w sytuacji pozornie bez wyjścia, to masz wybór: albo będziesz narzekał i złorzeczył swoim wrogom, albo weźmiesz najmocniejszą chrześcijańską broń, jaką są miłość i przebaczenie. Od samego początku konsekwentnie modliłam się za osoby z drugiej strony. Zaczęłam od przebaczenia – podsumowuje polska lekarka.

Źródło: tygodnik „Sieci”
TK



W Nairobi powstrzymano agendę depopulacyjną ONZ. Karolina Pawłowska z Ordo Iuris dla PCh24TV


Karolina Pawłowska z Ordo Iuris ujawnia skalę malwersacji, manipulacji i absurdów odbywającego się w Nairobi (Kenia) szczytu ONZ. Polscy prawnicy wraz z koalicją zaprzyjaźnionych organizacji i reprezentacji wielu państw świata zatrzymali plany międzynarodwej agendy depopulacyjnej, mającej na celu promocję aborcji, antykoncepcji i permisywnej edukacji seksualnej.




Kard. Robert Sarah: Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę!

– Przyczyną duchowego upadku Zachodu jest obojętność. Ludzie mówią: Bóg jest albo Go nie ma, to mnie nie interesuje. Wyrzuca się Boga z życia społecznego – Boga nie ma w polityce, w ekonomii, w ludzkiej codzienności. (…) Ludzie celebrują samych siebie: swoje działania, osiągnięcia, więzi, które ich łączą. Wymyślili swoją własną liturgię, w której nie ma już przestrzeni dla Boga, bo centralne miejsce zajmuje człowiek – mówi w rozmowie z tygodnikiem „Niedziela” kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

W ocenie hierarchy ludzie część ludzi w Europie zapomniała o Bogu, a część po prostu uznała, że rację miał Nietzsche, który głosił, że „Bóg umarł”, co jest najważniejszą przyczyną kryzysu, w jakim znajduje się Kościół. Jeśli dołożymy do tego kryzys antropologiczny w wyniku którego „nie ma znaczenia, czy jest się chrześcijaninem, buddystą, muzułmaninem czy ateistą, ponieważ wszyscy są równi”, to można dojść do wniosku, że wiara nie ma sensu. – Porzuciliśmy naszą chrześcijańskość. W świecie polityki oficjalnie odrzuciliśmy swoje chrześcijańskie korzenie. To my, ludzie wyrzuciliśmy Boga z Europy – ubolewa.

Kard. Sarah jest zdania, że pierwszym etapem wyjścia z kryzysu powinna być nauka wiary w rodzinie. To rodzice powinni dawać dzieciom przykład żywej wiary w Chrystusa Króla. – Odpowiedzialni jesteśmy także my, kapłani. Mamy komunikować prawdziwą wiarę, a nie nasze opinie. Mamy nauczać wiary. Z szacunkiem traktować Komunię Świętą, z godnością celebrować Mszę Świętą. Jeśli zabraknie takiego podejścia, zniszczymy wiarę ludu – podkreśla.

– Niszcząc liturgię, niszczymy wiarę! Prawdziwy kryzys, upadek duchowy ma swój początek w zachowaniu kapłanów, którzy nie celebrują Mszy Świętej. Za tym idzie przemiana społeczna, kulturowa. Ludzie zaczynają wyrażać pogląd, że wiara jest sprawą prywatną, dlatego trzeba Boga wyrzucić z przestrzeni publicznej. A zatem musimy ponownie zamanifestować wiarę – wskazuje kard. Sarah.

Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zwraca również uwagę na fakt, że dzisiaj codziennością Kościoła jest chaos, a wielu katolików odnosi wrażenie, że doktryna przestała istnieć, a nauczanie moralne to coś archaicznego, co powinno się porzucić. – Każdy mówi to, co chce, według własnego uznania. Jedna konferencja biskupów mówi to, inna co innego. Nie ma już jedności w nauczaniu. Jest całkowite zamieszanie – zaznacza po czym dodaje: „Nie jesteśmy posłani, aby głosić swoją własną doktryną. Jeśli zatem nie nauczamy tego, co Pan nam powiedział, jeśli nie przekazujemy doktryny, to jak wierni mogą się czuć pewnie?”.

Źródło: „Niedziela”
TK



3 grudnia 2019

Żłóbek jest żywą Ewangelią. List Apostolski „Admirabile signum”

Do pielęgnowania tradycji przygotowywania żłóbka w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie zachęcił Ojciec Święty w podpisanym 1 grudnia w Greccio Liście Apostolskim „Admirabile signum”.
Papież podkreślił, że stanowi ona ważny element przekazywania wiary, a żłóbek jest jakby żywą Ewangelią, który powinien być obecny także w miejscach pracy, szkołach, szpitalach, więzieniach, na placach… „Chciałbym, aby ta praktyka nie ustała, a wręcz mam nadzieję, że tam, gdzie została zaniechana, zostanie odkryta na nowo i ożywiona” – napisał Ojciec Święty.
Publikujemy treść papieskiego Listu Apostolskiego:
LIST APOSTOLSKI
Admirabile signum
OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA
O ZNACZENIU I WARTOŚCI ŻŁÓBKA
1. Godny podziwu znak żłóbka, tak drogi chrześcijanom, zawsze budzi zadziwienie i zdumienie. Przedstawienie wydarzenia narodzin Jezusa oznacza zwiastowanie tajemnicy wcielenia Syna Bożego, z prostotą i radością. Żłóbek jest jakby żywą Ewangelią, która wypływa z kart Pisma Świętego. Kontemplując scenę Bożego Narodzenia, jesteśmy zaproszeni do duchowego wyruszenia w drogę, pociągnięci pokorą Tego, który stał się człowiekiem, aby spotkać każdego człowieka. I odkrywamy, że On nas miłuje tak bardzo, że jednoczy się z nami, abyśmy i my mogli się z Nim zjednoczyć.
Tym listem chciałbym wesprzeć piękną tradycję naszych rodzin, które w okresie poprzedzającym Boże Narodzenie przygotowują żłóbek, a także zwyczaj umieszczania go w miejscach pracy, szkołach, szpitalach, więzieniach, na placach… To naprawdę realizacja twórczej wyobraźni, która wykorzystuje najbardziej różnorodne materiały do tworzenia małych arcydzieł piękna. Uczymy się od dzieciństwa: kiedy tato i mama wraz z dziadkami przekazują ten radosny zwyczaj, który uosabia bogatą duchowość ludową. Chciałbym, aby ta praktyka nie ustała, a wręcz mam nadzieję, że tam, gdzie została zaniechana, zostanie odkryta na nowo i ożywiona.
2. Pochodzenie żłóbka jest zgodne przede wszystkim z niektórymi ewangelijnymi szczegółami narodzin Jezusa w Betlejem. Św. Łukasz Ewangelista mówi zwyczajnie, że Maryja „porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (2, 7). Jezus został złożony w żłobie, który po łacinie nazywa się praesepium, skąd bierze się włoskie słowo presepe, a od którego wywodzimy nasze określenie żłóbek.
Wchodząc w ten świat, Syn Boży znajduje miejsce tam, gdzie zwierzęta przychodzą jeść. Siano staje się pierwszym posłaniem dla Tego, który objawi się jako „chleb, który z nieba zstąpił” (J 6, 41). Symbolikę tę uchwycił już św. Augustyn wraz z innymi Ojcami, gdy napisał: „W żłobie położony stał się pokarmem naszym” (Mowa 189,4, w: Wybór mów, ATK, Warszawa 1973, s. 38). Istotnie, żłóbek zawiera różne tajemnice życia Jezusa i sprawia, że odczuwamy je jako bliskie naszego codziennego życia.
Przejdźmy jednak od razu do pochodzenia żłóbka, tak jak go pojmujemy. Myślą udajemy się do Greccio, w Valle Reatina, gdzie św. Franciszek prawdopodobnie się zatrzymał, zapewne w drodze z Rzymu, gdzie 29 listopada 1223 r. otrzymał od papieża Honoriusza III zatwierdzenie swojej Reguły. Po jego podróży do Ziemi Świętej, groty te przypominały mu w szczególny sposób krajobraz Betlejem. I możliwe, że w Rzymie, w Bazylice Santa Maria Maggiore, Biedaczyna był pod wrażeniem mozaik przedstawiających narodziny Jezusa, tuż obok miejsca, w którym zgodnie ze starożytną tradycją zachowały się deski żłobka.
Źródła franciszkańskie szczegółowo opisują to, co wydarzyło się w Greccio. Piętnaście dni przed Świętami Bożego Narodzenia, Franciszek wezwał pewnego miejscowego człowieka o imieniu Jan i poprosił go o pomoc w spełnieniu pragnienia: „Chcę bowiem dokonać pamiątki Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Chcę naocznie pokazać Jego braki w niemowlęcych potrzebach, jak został położony w żłobie i jak złożony był na sianie w towarzystwie wołu i osła”[1] (FF, 468). Wierny przyjaciel, skoro tylko usłyszał, natychmiast poszedł, aby przygotować na wyznaczonym miejscu wszystko, co było potrzebne, zgodnie z życzeniem Świętego. 25 grudnia z różnych stron przybyło do Greccio wielu braci. Przybyli także mężczyźni i kobiety z okolicznych obejść, przynosząc kwiaty i pochodnie, aby rozświetlić tę świętą noc. Franciszek po przybyciu, znalazł żłób z sianem, wołu i osiołka. Ludzie, którzy się zbiegli, w obliczu sceny Bożego Narodzenia, okazali nigdy wcześniej niezaznaną, niewypowiedzianą radość. Następnie kapłan uroczyście odprawił na żłobie Eucharystię, ukazując związek między Wcieleniem Syna Bożego a Eucharystią. Przy tej okazji w Greccio nie było figurek: szopka została stworzona i zrealizowana przez tych, którzy byli obecni [2].
W ten sposób zrodziła się nasza tradycja: wszyscy wokół groty, pełni radości, bez żadnego już dystansu między wydarzeniem, które się dokonuje, a tymi, którzy stają się uczestnikami tajemnicy.
Pierwszy biograf św. Franciszka, Tomasz z Celano, przypomina, że tamtej nocy do prostej i wzruszającej sceny dołączył dar cudownego widzenia: jeden z obecnych widział Dzieciątko Jezus leżące w żłobie. Od tego żłóbka Bożego Narodzenia roku 1223, „każdy z radością powrócił do siebie”[3].
Więcej...

List lekarzy do prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie zmiany prawa

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich wystosowała do prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej apel w sprawie zmiany prawa. "Nasza propozycja zmierza w kierunku właściwej, lepszej realizacji powołania lekarskiego bez szkody dla sumienia lekarza" - piszą autorzy listu.
Oto treść listu:
Profesor dr hab. n. med. Andrzej Matyja, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej,  Naczelna Izba Lekarska, 00-764 Warszawa, ul. Sobieskiego 110
30.XI.2019 Warszawa
Szanowny Panie Prezesie,                                                            
Jako członkowie Izb Lekarskich, zwracamy się do Pana Prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, w związku z koniecznością wprowadzenia zmian do przepisów prawa dotyczących wykonywania w Polsce zawodu lekarza. Nasza propozycja zmierza w kierunku właściwej, lepszej realizacji powołania lekarskiego bez szkody dla sumienia lekarza. Proponowane zmiany przyczynią się do poprawy jakości opieki medycznej i wzrostu zaufania pomiędzy lekarzem a pacjentem.
Każdy absolwent Uniwersytetu Medycznego w Polsce, przyjmując tytuł lekarza, składa przyrzeczenie lekarskie, zobowiązując się do sumiennego spełniania swoich obowiązków: „służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu” w oparciu o najlepszą wiedzę, „a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic”.
Ustawowo zalegalizowana w Polsce w 1956 roku, z ostatnią modyfikacją w 1996 r., aborcja, prowadzi do śmierci poczętego dziecka oraz bezpośrednich i odległych powikłań zdrowia fizycznego i psychicznego matek. Protestujemy wobec prawnego nakazu w tej ustawie, że: „Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza”. Wyznaczenie przepisami prawa lekarza do wykonania procedury uśmiercającej pacjenta jest sprzeczne z naszym moralnym obowiązkiem ochrony życia i nakazami etyki zawodowej sformułowanymi w Kodeksie Etyki Lekarskiej (KEL). „Najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego – salus aegroti suprema lex esto. Mechanizmy rynkowe, naciski społeczne i wymagania administracyjne nie zwalniają lekarza z przestrzegania tej zasady”.
Kodeks Etyki Lekarskiej zobowiązuje samorząd lekarski do podejmowania działań chroniących przestrzeganie zasad etyki lekarskiej w przepisach prawa. „Izba lekarska jest obowiązana do czuwania nad przestrzeganiem zasad etyki i deontologii lekarskiej oraz zachowaniem godności zawodu przez członków samorządu lekarskiego a także do starań, aby przepisy prawa nie naruszały zasad etyki lekarskiej”.
Jesteśmy zaniepokojeni, że wykonanie prawnie zalegalizowanej procedury aborcji zobowiązuje lekarza do zabijania ludzi we wczesnym okresie ich rozwoju i wyposaża do nienależnej mu funkcji sędziego i kata, co jest sprzeczne z nakazami Kodeksu Etyki Lekarskiej, które jednoznacznie: „zobowiązują  lekarza do przestrzegania praw człowieka i dbania o godność zawodu lekarskiego”. Jeden z warszawskich profesorów słusznie stwierdził, że nie zleca się strażakom podpalania lasów ani ratownikom topienia ludzi.
Oczekujemy, że organ samorządu lekarskiego zadba, aby prawo nie wymuszało na lekarzu wykonywania procedur sprzecznych z jego powołaniem i szkodliwych, a wręcz uśmiercających pacjentów.
Pod obywatelskim projektem ustawy „Stop Aborcji” podpisało się ponad 830 tysięcy obywateli oczekując zaprzestania wykonywania aborcji eugenicznej. W Polsce nadal chore dzieci musi zabijać lekarz. Klauzula sumienia pozwala odmówić lekarzom wykonywania tej procedury, ale dostępność aborcji sprzeczna z prawem naturalnym przyczynia się do zaburzenia wizerunku lekarza w społeczeństwie oraz pogorszenia stanu zdrowia kobiet. Jest realnym zagrożeniem sumiennego wykonywania zawodu przez lekarzy.
Chcemy, aby praca lekarza była realnie zgodna z zasadami wyznaczonymi w Kodeksie Etyki Lekarskiej, który jasno określa, że: „Powołaniem lekarza jest ochrona życia i zdrowia ludzkiego, zapobieganie chorobom, leczenie chorych oraz niesienie ulgi w cierpieniu; lekarz nie może posługiwać się wiedzą i umiejętnością lekarską w działaniach sprzecznych z tym powołaniem”. Jest to sprawa ogromnej wagi dla przyszłości stanu lekarskiego w Polsce. Oczekujemy, iż Naczelna Rada Lekarska wskaże godne rozwiązanie.
W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich, zgromadzeni na zebraniu Zarządu Głównego KSLP:
    dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, Prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii
    prof. dr hab. n. med. BOGDAN CHAZAN, V-prezes KSLP,Prezes Oddziału Mazowieckiego specjalista ginekologii i położnictwa
    lek. GRAŻYNA RYBAK, Delegat Oddziału Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii
    lek.ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, specjalista anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. oprac. standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia
    lek. BARBARA KOPCZYŃSKA, Prezes Oddziału Śląskiego KSLP, specjalista anestezjolog, specjalista opieki paliatywnej
    lek stom. JADWIGA KAZANA, Prezes Oddziału Ziemi Radomskiej KSLP, specjalista protetyki stomatologicznej
    lek. ANDRZEJ MAŁYSA, Prezes Honorowy Oddziału Brzeskiego KSLP, internista
    lek. IRENA BŁASZCZEĆ, Prezes Oddziału Częstochowskiego KSLP, specjalista chorób wewnętrznych
    lek. MARIA SZCZAWIŃSKA, Przewodnicząca Ogólnopolskiej Sekcji Ginekologiczno – Położniczej KSLP, specjalista ginekologii i położnictwa
    lek. ANNA MARKIEWICZ, Prezes Oddziału Małopolskiego KSLP, specjalista psychiatrii
    dr n. med. OLAF CZARNIAWSKI, Prezes Oddziału Łódzkiego KSLP, specjalista chirurgii
    dr n. med. GRAŻYNA SŁOPECKA-BOREJKO, V-ce Prezes Oddziału Dolnośląskiego, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii
    dr n. med. ELŻBIETA KRZYMIŃSKA-STASIUK, Prezes Oddziału Pomorskiego, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii
    dr n. med. PIOTR GARBOCZ, członek ZG KSLP, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii

Fundacja Kościołowi w Potrzebie: Trzy czwarte wszystkich ofiar prześladowań religijnych to chrześcijanie

W wielu miejscach na świecie duży problem stanowią prześladowania ze względu na wiarę. Temu zagadnieniu poświęcona była Międzynarodowa Konferencja o Prześladowaniu Chrześcijan zorganizowana w Budapeszcie przez węgierski rząd przy współpracy z przedstawicielami kościołów na Bliskim Wschodzie oraz organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą humanitarną i problematyką wolności religijnej. W wydarzeniu wzięli udział eksperci Ordo Iuris.
Problematyka prześladowania chrześcijan, szczególnie na Bliskim Wschodzie, przez wiele lat była ignorowana przez kraje Zachodu. Działo się tak pomimo, że krwawe represje nigdy nie ustały, a wiek XX i XXI jest czasem gdy ich skala osiąga nieznane w historii świata rozmiary. Fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie szacuje, iż trzy czwarte wszystkich ofiar prześladowań religijnych to chrześcijanie, natomiast organizacja Open Doors, wykazuje, iż średnio co miesiąc na świecie 345 chrześcijan ginie z powodów związanych z wiarą, 105 kościołów jest dewastowanych, 219 chrześcijan jest przetrzymywanych bez procesu, więzionych.
Trzy dni konferencji wypełnione było tematyką prześladowań i ludobójstwa chrześcijan na Bliskim Wschodzie, ich przyczynach, konieczności pomocy humanitarnej, próbach wypracowania wspólnej politycznej strategii przeciwdziałania oraz naprawiania tej dramatycznej sytuacji. Nie brakowało również odniesień do sytuacji chrześcijan w Europie, których wolność religijna coraz częściej jest naruszana. Rozprzestrzeniające się na świecie prześladowania zostały jednoznacznie potępione. Obecny na konferencji Patriarcha Syryjskiego Kościoła Prawosławnego w Antiochii Ignacy Afrem II, powiedział, że na dzisiejszym Bliskim Wschodzie chrześcijanie stoją w obliczu zagrożenia ich teraźniejszości i przyszłości. Podkreślał, że „fizyczne czystki religijne chrześcijan na Bliskim Wschodzie mają na celu wymazanie rdzennej ludności chrześcijańskiej w ziemi naszych przodków, w kraju, w którym narodziło się chrześcijaństwo”. Z kolei nigeryjski biskup Oliver Doeme opisujący prześladowania chrześcijan przez islamską Boko Haram w jego diecezji Maiduguri, mówił, że walczy on o opiekę dla 5000 wdów, natomiast już 200 kościołów zostało zniszczonych. Przedstawiciel Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego natomiast wskazywał, że „Etiopia była pierwszym i jedynym krajem, który udzielał azylu muzułmanom”, a dziś żyjącym tam chrześcijanom zagrażają „radykalni ekstremiści”.
Węgierski rząd utworzył specjalnie powołany departament poświęcony niesieniu pomocy chrześcijanom wszędzie tam, gdzie ze względu na ich wiarę są nękani, marginalizowani, wysiedlani i mordowani. W ramach działalności węgierskiego Sekretariatu Stanu ds. Pomocy Prześladowanym Chrześcijanom (ang. State Secretariat for the Aid of Persecuted Christians) już po raz drugi zorganizowano międzynarodową konferencję, mającą stanowić europejską platformę dla strategicznego planowania i działania w niesieniu pomocy chrześcijanom, których spotykają represje. Obrady uczestników konferencji otworzył premier Węgier Victor Orbán, który mianem współczesnych prześladowań określił wrogość wobec chrześcijańskich korzeni i zorganizowany atak na dziedzictwo kulturowe chrześcijan w Europie i na świecie. Podkreślił, że trzeba zrobić wszystko by bronić swojej chrześcijańskiej tożsamości i dziedzictwa narodów.  Więcej...

2 grudnia 2019

Krótka instrukcja obsługi Adwentu

Rozpoczyna się radosne odliczanie czasu do świąt Bożego Narodzenia! Podpowiadamy, jak odczytać mapę adwentowych propozycji, by nie pobłądzić i bez problemu trafić do celu!

Adwent to czas radosnego oczekiwania. Samo słowo, z łacińskiego adventus, oznacza przyjście.
Adwentowe oczekiwanie dzielimy na dwa okresy. Od pierwszej niedzieli Adwentu (w tym roku od 1 grudnia) przez dwa tygodnie czekamy na powtórne przyjście Chrystusa, czyli na paruzję. O tym wydarzeniu usłyszysz w tym czasie w mszalnych czytaniach. Będzie też sporo o sądzie ostatecznym i nawróceniu.
Druga część Adwentu to okres od 15 do 24 grudnia. To już czas bezpośredniego przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Wraz z Adwentem rozpoczyna się także nowy rok liturgiczny.

Cztery niedziele Adwentu – trzy fioletowe i jedna różowa

W czasie Adwentu księża odprawiają msze św. w fioletowych ornatach. To kolor, który ma symbolizować walkę między duchem a ciałem – powstał z pomieszania błękitu, który wyraża to, co duchowe, i czerwieni – koloru oznaczającego cielesność. Połączenie tych kolorów ma też symbolizować zjednoczenie tego, co boskie, z tym, co ludzkie, które dokonało się dzięki wcieleniu Chrystusa.
W trzecią niedzielę Adwentu, tzw. niedzielę Gaudete, a po polsku po prostu niedzielę radości, księżą odprawiają msze – dla odmiany – w różowych ornatach (podobno niektórzy bardzo z tego powodu cierpią – zapytaj o to swojego proboszcza). Skąd ten kolor? Róż ma wyrażać przewagę światła nad ciemnością i przypominać, że zbliża się już Boże Narodzenie.
W czasie mszy św. (z wyjątkiem rorat) nie śpiewamy hymnu „Chwała na wysokości Bogu”, ale nie jest to – jak w Wielkim Poście – znak pokuty, tylko oczekiwania na uroczyste odśpiewanie tego hymnu w noc narodzenia Jezusa.
Każdą kolejną niedzielę Adwentu symbolizuje jedna świeca. Po tym, ile aktualnie pali się świec w wieńcu adwentowym (znajdującym się najczęściej na ołtarzu, choć są i takie wiszące nad nim), poznasz, który tydzień Adwentu mamy. Możesz zrobić sobie taki wieniec również w domu i zapalać kolejne świece w poszczególne adwentowe niedziele. Choć to tylko symbol, może nam pomóc w przeżywaniu tego czasu.

Roraty – msze ku czci Maryi 

Roraty to odprawiane od poniedziałku do soboty, wcześnie rano (sprawdź godzinę w swojej parafii!) msze św. ku czci Najświętszej Maryi Panny. W niektórych kościołach jest jeszcze opcja extra, czyli laudesy – jutrznia z godziną czytań, odprawiane mniej więcej godzinę przed roratami. Ostatnie tradycyjnie odbędą się 24 grudnia.
Sprawdź, czy w twojej parafii rozdawane są przed roratami małe świeczki adwentowe. Jeśli nie, pamiętaj, żeby przed wyjściem na poranną mszę zabrać swoją świecę lub – popularny zwłaszcza wśród dzieci – lampion. Po co? To symbol czuwania, a także radości ze zbliżającego się przyjścia Chrystusa.
Roraty rozpoczynają się w ciemności, mrok rozświetla tylko blask świec, światła włącza się dopiero, gdy w kościele rozbrzmiewa „Chwała na wysokości Bogu”. Ważnym symbolem jest zapalana podczas porannych mszy świeca roratnia, przewiązana białą lub niebieską wstążką i udekorowana mirtem. Świeca symbolizuje Maryję niosącą Chrystusa.

Postanowienia adwentowe i rekolekcje

Podczas Adwentu w kościołach parafialnych, duszpasterstwach czy wspólnotach organizowane są rekolekcje. Dla zabieganych jest też popularna opcja – rekolekcje internetowe. Warto na rekolekcyjnym rynku poszukać czegoś dla siebie!
Adwent to czas, w którym możemy – z większą uwagą, niż na co dzień – przyjrzeć się swoim motywacjom, relacjom, zrobić remanent duszy. To też dobry czas, by zrobić coś dla innych!

Każda świeca w wieńcu adwentowym ma swoją nazwę i specjalne znaczenie

Jednym z symboli adwentowego wystroju kościoła jest adwentowy wieniec. Od jakiegoś czasu  adwentowe wianki zaczęły gościć także w naszych domach. Czy mają jedynie ozdobić dom i stworzyć świąteczną, przytulną atmosferę? Jakie jest ich znaczenie?

Znaczenie wieńca adwentowego

Wieniec adwentowy posiada przedchrześcijańskie skandynawskie korzenie. Został przyjęty przez kościoły luterańskie i „ochrzczony” jako adwentowy świecznik. W wielu krajach wieniec adwentowy znajduje się nie tylko w kościołach, ale także w domach, gdzie każda rodzina zbiera się, aby wspólnie się modlić i przygotować do narodzin Zbawiciela. W Polsce wieniec adwentowy pojawił się po I wojnie światowej.
Okrągły kształt wieńca adwentowego jest symbolem jedności i wieczności. Przypomina powtarzający się cykl pór roku i jest symbolem wieczności Boga i znakiem zwycięstwa Chrystusa.
Wiecznie zielone gałązki świerkowe lub sosnowe są symbolem wiecznego życia i znakiem nadziei: na świat ma przyjść Mesjasz, który pokona ciemność, zło i śmierć. Przypominają również wejście Jezusa do Jerozolimy, kiedy został przywitany zielonymi gałązkami i okrzyknięty Królem.
Czerwone wstążki zawiązywane na wieńcu symbolizują miłość Boga, która najpełniej objawia się w narodzeniu Syna Bożego, który stał się człowiekiem. Fioletowe wstążki są znakiem pokuty i nawrócenia w oczekiwaniu na przyjście Mesjasza.

Świece na wieńcu adwentowym

Cztery świece adwentowe symbolizują cztery tygodnie Adwentu i wskazują na najważniejsze etapy historii zbawienia. Zapalane kolejno w każdą niedzielę wskazują na upływ czasu, skracając czas oczekiwania na Boże Narodzenie.
„Świeca Proroka” (Świeca Nadziei) – zapalana w I Niedzielę Adwentu symbolizuje proroków, którzy zapowiedzieli przyjście Mesjasza.
„Świeca Betlejem” (Świeca Pokoju) – zapalana w II Niedzielę Adwentu na pamiątkę miejsca, w którym narodził się Zbawiciel.
„Świeca Pasterzy” (Świeca Radości) – zapalana w III Niedzielę Adwentu przypomina pasterzy, którzy jako pierwsi ujrzeli Jezusa i ogłosili światu „radosną nowinę”. Niedziela ta nosi nazwę Gaudete („Radujcie się”), dlatego świeca ma radosny, różowy kolor.
„Świeca Aniołów” (Świeca Miłości) – zapalana w IV Niedzielę Adwentu symbolizuje aniołów, którzy objawili się pasterzom w grocie betlejemskiej, ogłaszając im narodziny Dzieciątka Jezus.

Obraz wspólnoty

W całości wieniec adwentowy jest obrazem wspólnoty oczekującej w miłości i radości na swojego Pana. Dlatego powinien być umieszczany w kościele w widocznym miejscu lub w domu, na stole. W domach, zgodnie z tradycją, świece zapala najmłodszy członek rodziny.
Znając tę głęboką symbolikę wieńca adwentowego, z pewnością nie zrezygnujemy z jego okrągłego kształtu i zadbamy o to, aby nie znalazły się w nim elektryczne lampki, ale prawdziwe, woskowe świece.